Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°CNiedawno na dachu budynku byłego żłobka przy ul. Leszka 10 w Wodzisławiu stanął kilkumetrowy maszt, na którym już wkrótce ma pojawić się nadajnik telefonii komórkowej. Mieszkańcy osiedla Piastów obawiają się o swoje zdrowie. Jak podkreślają, nikt ich nie informował o zamiarze montażu anteny. Ponad 200 rodzin podpisało już protest, który trafił na biurka prezydenta Wodzisławia i starosty.
– Byłem zaskoczony, gdy pewnego ranka odsunąłem zasłony w oknach i zobaczyłem, jak robotnicy montują wielki maszt! – mówi oburzony Karol Hojka. – Mieszkam w domku tuż obok. Nic nie wiedziałam, że pojawi się tu taki sąsiad! – skarży się z kolei Iwona Kiermaszek. – Taki nadajnik nie powinien się tu nigdy znaleźć! Jestem przekonany, że decyzja wydana przez starostę jest wadliwa – stwierdza Zbigniew Gelzok z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przeciwdziałania Elektroskażeniom „Prawo do życia” w Rzeszowie, który chce pomóc mieszkańcom w pozbyciu się anteny. Jak wyjaśnia, większość polskich urzędników nie zna prawa w tym zakresie, a operatorzy telefonii komórkowej skrzętnie to wykorzystują.
Jest kumulacja
– Wokół znajdują się wyższe budynki, które z pewnością są w zasięgu oddziaływania pól magnetycznych nadajnika. Urzędnicy nie biorą też pod uwagę tego, że w pobliżu istnieją inne podobne urządzenia. Ich energia się kumuluje, a tymczasem badania wykonywane są zwykle dla jednego nadajnika, a nie całej okolicy – przekonuje Zbigniew Gelzok i dodaje, że takie promieniowanie szkodzi zdrowiu, ale obniża też wartość terenów położonych w jego sąsiedztwie. Lucyna Wojtas, rzecznik prasowa wodzisławskiego starostwa, tłumaczy, że dla tego typu inwestycji nie jest wymagana ocena oddziaływania na środowisko. – Operator przedstawił niezbędne dokumenty, z których jasno wynika, że nadajnik nie szkodzi zdrowiu ludzi – uspokaja.
Dodaje, że zgodnie z prawem właściciel nadajnika ma obowiązek przedstawiania raportu oddziaływania na otoczenie przynajmniej raz w roku. – Jeśli promieniowanie okaże się szkodliwe, możemy cofnąć pozwolenie – stwierdza rzeczniczka starostwa. – Tu jest duże skupisko zabudowań i ludzi. Choć przepisy tego nie wymagają, urzędnicy starostwa powinni jednak domagać się od inwestora oceny oddziaływania na środowisko. Najpierw tzw. decyzję środowiskową powinien wydać prezydent, a dopiero potem na jej podstawie starosta miał wydać pozwolenie na budowę – uważa Zbigniew Gelzok.
Tymczasem Barbara Chrobok, rzecznik prasowa urzędu miasta, informuje, że do magistratu dotarło jedynie pisemne zapytanie ze starostwa, czy w sąsiedztwie mogą powstać jakieś inne budynki.
Ma być raport
– Nie mogliśmy tego określić, bo nie mamy planu zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru. Decyzję zawierającą ocenę oddziaływania na środowisko możemy wydać wyłącznie na prośbę inwestora, ale on o to nie wnioskował – podkreśla Barbara Chrobok. – Wystąpiliśmy do starosty o udostępnienie dokumentacji. Chcemy wiedzieć, na jakiej podstawie zezwolono na montaż nadajnika – mówi radny Ryszard Zawadzki. – Niewykluczone, że zawnioskujemy o wznowienie postępowania i dopilnujemy, by inwestor przedstawił raport oddziaływania na środowisko – zapowiada Marek Radomski ze stowarzyszenia Przejrzysty Wodzisław. Mieszkańcy domagają się demontażu nadajnika. Póki co, prezydent wystąpił o opinię do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach.
35-latka przyznała, że spaliła w piecu swoje nowo narodzone dziecko
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek