Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Jest szansa na przełom w sprawie śmierci trzyletniego Kacperka z Godowa, który stał się ofiarą wypadku w Czechach. Jego rodzicom Sabinie i Bogusławowi Moczom dotąd nie udało się doprowadzić do ukarania winnego.
25 sierpnia 2007 roku wraz z synkiem oraz 14-letnim siostrzeńcem pojechali do Bogumina na zakupy. Po godzinie 9 dotarli na miejsce. Droga główna była pusta, bo akurat przejechał pociąg. Szlabany powoli podnosiły się do góry. – Spokojnie więc wjeżdżałem z podporządkowanej szosy na skrzyżowanie. Nagle pojawił się motocykl, który uderzył w tył naszego peugeota, gdzie w foteliku siedział Kaceprek – wspomina ojciec. Dziecko w krytycznym stanie zabrano helikopterem do kliniki w Ostrawie. Po trzech dniach zmarło. Poza nim nikt nie ucierpiał.
Sprawą zajęła się prokuratura w Karwinie. Powołując się na dwie opinie biegłych, uznała, że zawinił Bogusław Mocz, bo skoro wyjeżdżał z drogi podporządkowanej, miał zatrzymać się przy osi jezdni. Czescy śledczy przekazali więc akta prokuraturze w Wodzisławiu. – Było to postępowanie w sprawie, a nie przeciwko. My mieliśmy zbadać okoliczności i ewentualnie postawić zarzuty – wyjaśnia Rafał Figura, zastępca szefa wodzisławskiej prokuratury. Powołany przez tę jednostkę biegły uznał jednak winę Czecha. W tej sytuacji śledztwo umorzono, a tym samym Bogusława Mocza uwolniono od zarzutu spowodowania wypadku. Małżonkowie złożyli zażalenie na decyzję prokuratury.
– Cóż z tego, że mnie oczyszczono z zarzutów, skoro czeski motocyklista nie poniósł konsekwencji, choć jechał bardzo szybko i zabił dziecko? – pyta ojciec. 13 maja prokuratura znowu umorzyła postępowanie. – Nie możemy postawić zarzutów motocykliście, bo wciąż mamy sprzeczne opinie biegłych. Wątpliwości rozwiałaby niezależna opinia np. biegłych z Niemiec, ale prawo międzynarodowe nie przewiduje takiego arbitrażu – wyjaśnia Rafał Figura. Rodzice złożyli kolejne odwołanie, tematem zajęli się też parlamentarzyści, a dzięki nim Prokuratura Krajowa w Warszawie, która postanowiła monitorować sprawę.
Z kolei Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która sprawowała nad nią nadzór, zwróciła ją do ponownego rozpoznania, uznając, że umorzenie było bezzasadne. – Jeśli bowiem winny jest znany, to wedle polskiego kodeksu karnego należy postawić go przed sądem albo ścigać. Polski biegły uznał winę czeskiego motocyklisty, więc prokuratura wodzisławska miała sporządzić przeciwko niemu akt oskarżenia albo wystąpić o to do Karwiny – stwierdził Radosław Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Akta już wróciły do Wodzisławia. Prokurator Figura powiedział nam, że jeszcze nie zdążył zapoznać się z uzasadnieniem decyzji o wznowieniu śledztwa.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!