Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
W rybnickim cechu mówią, że nie odczuwa się skutków recesji. – Moglibyśmy o niej mówić, gdyby spadła liczba klientów. Tymczasem utrzymuje się ona na stałym poziomie, a niektóre firmy notują wzrost obrotów – zapewnia Wojciech Pfeifer, starszy Cechu Rzemiosł oraz Małej i Średniej Przedsiębiorczości w Rybniku.
Podobnie wypowiadają się przedstawiciele firm z Wodzisławia, Żor i Czerwionki-Leszczyn. W dobrej kondycji są przedsiębiorstwa budowlane, których szefowie nie narzekają na brak zleceń. Wciąż nieźle ma się branża spożywcza. Co ciekawe, spory ruch jest również w księgarniach, a przecież konsumenci w pierwszej kolejności rezygnują z tak ekskluzywnych zakupów jak książki. O ile w skali kraju ich sprzedaż spadła o ok. 18 procent, to np. rybnicka Sowa zanotowała niewielki wzrost. – Kryzys bardziej widać w telewizyjnych „Wiadomościach” niż na ulicy i w sklepach – przekonuje Dariusz Biel, właściciel sieci księgarni Sowa.
Zdaniem Wojciecha Pfeifera recesja w naszym regionie objawia się bardziej w sferze psychologicznej niż w biznesowej. Przedsiębiorcy są po prostu ostrożniejsi, uważają, żeby nie przeinwestować. Nie biorą tylu kredytów, zresztą banki ograniczyły ich dostępność. – Na braki zleceń nie narzekają firmy, które zainwestowały w nowe technologie w związku z przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Dzięki temu poprawiły jakość produkcji lub usług. One trzymają się na rynku. W nieco gorszej sytuacji są ci przedsiębiorcy, którzy rozpoczęli działalność w ubiegłym roku. Trudno jednak powiedzieć, z czego to wynika. Dla każdej firmy decydujące są pierwsze dwa lata, nawet wtedy, gdy gospodarka ma się świetnie – podkreśla starszy cechu.
Natalia Dudek, współwłaścicielka hurtowni gastronomicznej Mr Hamburger w Wodzisławiu, mówi, że dostarcza do fast foodów tyle samo produktów, co przed recesją. Kryzysu nie dostrzega pracownica hurtowni spożywczej w Czerwionce-Leszczynach. Optymistą jest również Tomasz Krakowczyk, dyrektor żorskiej firmy Klimosz. – Zanotowaliśmy 20-procentowy wzrost sprzedaży kotłów i materiałów instalacyjnych. Natomiast mniejsze zainteresowanie wzbudzają artykuły luksusowe np. drogie baterie łazienkowe, kabiny z hydromasażem, bo też wykąpać można się w tańszej zwykłej wannie, oraz urządzenia klimatyzacyjne – wymienia.
Niektórzy handlowcy nie radzą sobie jednak z recesją. – Mam o jedną czwartą klientów mniej. Ich liczba zaczęła spadać z początkiem roku. Jest coraz gorzej, towar nie schodzi z półek. W tej sytuacji chyba zawieszę działalność i będę żyła z pensji męża – opowiada rozgoryczona właścicielka sklepiku z odzieżą i obuwiem w żorskim osiedlu 700-lecia. Coraz rzadziej zaglądają tu stali klienci. Są to głównie emeryci, którzy nie pracowali w kopalniach. Ich niewielkie emerytury zjada rosnąca inflacja. Właściciel osiedlowego sklepu spożywczego w Żorach mówi, że jakoś sobie radzi. Niemniej w ostatnim czasie nieco spadły mu obroty.
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?