Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Kilka dni temu w zabytkowym parku w Żorach Baranowicach runął co najmniej 300-letni dąb szypułkowy, który rósł nieopodal pałacu rodu von Durantów, a miał w obwodzie prawie pięć i pół metra. Po mieście gruchnęły słuchy, że ktoś pomógł wywrócić się pomnikowi przyrody, gdyż podciął go piłą.
– To nieprawda. Ze wstępnych oględzin wynika, że drzewo powalił silny wiatr. Dopiero potem ktoś próbował pociąć je piłą. Udało mu się odciąć resztki korony – zaznacza Dorota Marzęda, magistracka rzecznik.
Urzędnicy stwierdzili, że swoje zrobił czas. Powalony dąb był bowiem zupełnie wypróchniały w środku i prawie nie miał korzeni, a obumierał od lat. Wywróciły się także dwa inne równie słabe dęby, które rosły obok. Natomiast wiekowa lipa oparła się o sąsiednie drzewo. Tak powiedział Eugeniusz Fizia z referatu rolnictwa i ochrony środowiska. Dębu nie wolno porąbać, gdyż jest zabytkiem wpisanym do rejestru. Sęk w tym, że nikt nie pilnuje baranowickiego parku. Nie ma tu nawet bramy. Pojawiły się więc obawy, że pozostałości pomnika przyrody pójdą na opał za sprawą złodziei.
– Z tego powodu zastanawiamy się, czy nie przewieźć dębu do parku przy ulicy Bocznej. Tam byłby bezpieczniejszy, gdyż teren jest ogrodzony i pilnowany przez pracownika zieleni miejskiej – podkreśla Eugeniusz Fizia. Taka operacja nie będzie jednak łatwa, w dodatku musi ją nadzorować konserwator przyrody. Co gorsza, w drodze drzewo może rozpaść się na drobne kawałki.