Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°CW marcu przedstawiciel firmy Polaris z Poraja złożył w dziale socjalnym kopalni Borynia ofertę na organizację kolonii krajowych. Był ogromnie zdumiony, kiedy dowiedział się, że wybrano znacznie droższe oferty konkurencyjnych biur podróży. Zdaniem Macieja Chwastka, prezesa Polarisu, naruszono tu ustawę o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.
Polaris chciał zorganizować dzieciom pracowników kopalni 15-dniowy turnus w ośrodku Krystyna w Pogorzelicy za 1550 zł brutto od osoby. W cenie było 14 noclegów z pełnym wyżywieniem oraz ciekawy program tematyczny. Komisja powołana przez dyrektora kopalni wybrała jednak ofertę biura podróży Karlik w Opolu, które zaproponowało niemal identyczny wyjazd, ale o 60 zł drożej od osoby, w dodatku noclegów ma być tylko 13. Drugim organizatorem wypoczynku dla dzieci górników będzie jastrzębskie biuro podróży Mer-Trans, które dostanie 1780 zł brutto od osoby. Kolonie odbędą się w ośrodka Piramida w Darłówku.
– Ceny skierowań przedstawione przez wybrane firmy są rażąco wyższe od średnich cen porównywalnych usług na rynku turystycznym – mówi Maciej Chwastek, który nie ukrywa, że czuje się oszukany, więc poinformował o wszystkim zarząd Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Prezes Jarosław Zagórowski w odpowiedzi zarządził kontrolę całej procedury konkursowej. Jakież było jego zdziwienie, kiedy otrzymał pismo podpisane przez reprezentantów ośmiu central związkowych z protestem przeciwko podważaniu przez zarząd działania komisji powołanej przez dyrektora Boryni! Ich zdaniem komisja podjęła suwerenną decyzję i „żaden z przedstawicieli związków zawodowych w komisji nie zamierza tłumaczyć się przed kontrolerami JSW”.
Kontrola jednak się odbyła i wykazała nieprawidłowości w trakcie wyłaniania firmy odpowiedzialnej za organizację kolonii. – W efekcie kierownictwo kopalni dostało polecenie opracowania regulaminu przetargowego – mówi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW. Ponadto ze stanowiska dyrektora ds. pracowniczych odwołano Artura Wojtkówa, który był szefem komisji. Zgodnie z wytycznymi to kierownictwo Boryni miało być odpowiedzialne za wydawanie pieniędzy z funduszu socjalnego. Tymczasem w komisji zasiadło zaledwie dwóch pracowników kopalni i aż siedmiu przedstawicieli związków zawodowych.