Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
Kierowcy coraz częściej psioczą. Na kilkusetmetrowym odcinku ulicy Rudzkiej (od skrzyżowania z ulicą Kotucza do zbiegu ulic Rybnickiego, Skłodowskiej-Curie i Kościelnej) budowa kanalizacji trwa już blisko rok. Codziennie do godz. 17 ten ważny odcinek komunikacyjny jest zamknięty. Później ci, którzy zdecydują się tamtędy jechać, są skazani na terenowy slalom, ryzykując wypadkiem lub uszkodzeniem auta.
Wszystko z powodu budowy głównego kolektora, którym ścieki z centrum popłyną w niedalekiej przyszłości do oczyszczalni w Orzepowicach. Początkowo planowano, że roboty zakończą się do końca 2008 roku, ale wciąż trwają. Jak wyjaśnia prezydent Adam Fudali, powodem opóźnień są niespodzianki, na jakie natrafiono pod ziemią. Chodzi przede wszystkim o biegnące pod jezdnią instalacje techniczne, rury wodociągowe i kanalizację burzową. Po rozkopaniu drogi okazało się, że ich położenie znacznie różni się od tego wyrysowanego w inwentaryzacji, na podstawie której opracowano projekt kolektora. Gdyby układano rurę o średnicy 200 mm, nie byłoby problemu, ale chodzi o kolektor o średnicy 500 mm, na który na niektórych odcinkach po prostu nie było miejsca.
– Na dodatek już po ułożeniu pierwszego odcinka okazało się, że rury są felerne. Trzeba było wyciągnąć je z ziemi, odesłać do producenta i czekać na nowe – mówi Aleksandra Malczyk, kierownik biura realizacji projektu. Jak jednak dodaje, 95 proc. robót na Rudzkiej już wykonano i zaczęto przełączać do nowej kanalizacji pobliskie domostwa. Odnawianie samej nawierzchni odbędzie się jednak na raty, bo magistracki wydział dróg przy okazji chce wyprostować i na nowo ułożyć tam krawężniki. Do ostatnich dni czerwca gotowy ma być odcinek od kampusu do skrzyżowania z ulicą Kotucza, zaś do połowy lipca cała ulica. Ma to być definitywny koniec wykopów na Rudzkiej.