Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Zdzisław Kic z Leszczyn choruje na nadciśnienie i cukrzycę. Od lat leczy się w przychodni Rak i Partnerzy. W piątek, 28 marca, udał się do lekarza po receptę, bo zabrakło mu tabletek. Miał ją odebrać jeszcze tego samego dnia.
– Przychodnia jest czynna do godz. 18, ale miałem do załatwienia pilną sprawę i nie zdążyłem. Ponieważ jednak poradnia pełni dyżury w sobotę, pomyślałem, że odbiorę recepty nazajutrz. Zjawiłem się o godz. 10, ale siedząca w recepcji pielęgniarka burknęła tylko, że w soboty recept nie wydają. Mam przyjść w poniedziałek – mówi pan Zdzisław. Zaczął tłumaczyć, że nie ma tabletek i musi je wykupić, bo jutro jest niedziela. – Pielęgniarka pozostała nieugięta, choć pudełko z receptami stało w zasięgu jej ręki. Była zajęta czytaniem gazety – denerwuje się nasz Czytelnik.
Zrezygnowany wyszedł. W drzwiach spotkał znajomego, który powiedział mu, że przecież jest lekarz dyżurny, więc niech idzie do niego, żeby polecił pielęgniarce wydać te recepty. Pan Zdzisław zawrócił. Jak tłumaczy, kiedy przechodził koło pielęgniarki, ta dalej czytała gazetę, ale pudełko z receptami zniknęło. Wizyta u lekarza też nic nie dała. – Pan doktor przez pół godziny przekonywał mnie, że w soboty recept nie wydają. Najlepiej będzie, jak przyjdę w poniedziałek – opowiada pan Zdzisław. Po kolejnych kilku minutach wymiany zdań poszedł do domu.
– Na sobotę i niedzielę zostałem bez tabletek. Tak mnie potraktowano w przychodni, w której leczę się już 28 lat. Całe szczęście, że sąsiad bierze te same leki i w tej samej dawce, więc mnie poratował. Inaczej nie wiem, jak by to wszystko się skończyło – stwierdza. Krzysztof Rak, lekarz z przychodni, wyjaśnia, że w soboty rzeczywiście nie wydaje się recept. – Raz bowiem dyżur pełni poradnia nasza, a raz dziecięca, więc pielęgniarki nawet nie mają dostępu do naszych recept, gdyż są one w pomieszczeniu, do którego nie mają klucza – mówi.