Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°CKażdy kupujący paczkę papierosów mimochodem czyta umieszczony na niej w czarnej ramce złowieszczy slogan. Palacze, którym nałóg nie pozwala brać sobie tych przestróg do serca, jakoś to znoszą, ale niewykluczone, że w przyszłości zniechęcanie do palenia będzie mieć charakter bardziej restrykcyjny. Ustawodawca może np. zmusić sprzedawców do piętnowania osób, które kupują papierosy. Po wydaniu paragonu sprzedawca chwytałby za mikrofon i obwieszczał światu, że oto klient w beżowym prochowcu kupił dwie paczki papierosów powodujących raka i impotencję.
Starsi czytelnicy zapewne pamiętają czasy, gdy tak popularna dziś Formuła 1 utrzymywała się głównie z pieniędzy od koncernów tytoniowych. Przy torach wyścigowych stały wtedy billboardy reklamowe najlepszych papierosowych marek ze słynnym kowbojem-nałogowcem na czele. Z czasem producentów papierosów przepędzono z branży, ale zanim zrobiono to definitywnie, obserwowaliśmy etap przejściowy. Skoro nazwy marek nie mogły się już pojawiać na billboardach, spece od reklamowych forteli wymyślali przeróżne sposoby na obejście zakazów. Marlboro np. reklamowało się dalej, tyle że nad dwoma zwróconymi do siebie czerwonymi trójkątami – tak charakterystycznymi dla tej marki – nie pojawiał się już napis Marlboro, ale czarna wyścigówka. Niemniej wszyscy wiedzieli, o co chodzi.
Podobnie było w naszej rodzimej telewizji z reklamami piwa bezalkoholowego. W tych pierwszych aktor wypowiadający słynną formułę puszczał oczko do widzów, że owa bezalkoholowość to pic na wodę. Sprawa była szyta grubymi nićmi, bo niektóre reklamujące się w TVP browary piwa bezalkoholowego w ogóle nie produkowały. Nieco inaczej na przestwór reklamowego oceanu wpłynęła wódka, a właściwie łódka. Producent wykorzystał dźwiękowe podobieństwo i reklamował swoją słynną łódkę Bols.
Serce się kraje, gdy człowiek pomyśli o fortunie, którą skłonne byłyby wydać na reklamę choćby tylko koncerny tytoniowe. Obowiązujące w RP prawo nie daje im na to jednak żadnych szans. Ustawa zabrania reklamowania i promocji wyrobów i rekwizytów tytoniowych. Zakaz ten dotyczy również wizerunku marek tytoniowych i symboli graficznych z nimi związanych. A przecież, gdyby zezwolić na reklamowanie choćby tylko symboli graficznych poszczególnych marek np. na autobusach komunikacji miejskiej, to za pieniądze z takiej reklamy można by kupić lepsze, ekologiczne autobusy i lokalnej społeczności wyszłoby to tylko na zdrowia. Wyrzuty sumienia też nie byłyby problemem, bo reklama nie zachęcałaby przecież niepalących do palenia, a jedynie palaczy do wyboru konkretnej marki. Kto wie, czy tak nie udałoby się np. podreperować naszej mocno podupadłej służby zdrowia. Przypuszczam, że gdyby zorganizować referendum, to więcej rodaków opowiedziałoby się za dopuszczalnością takich reklam niż za podniesieniem ubezpieczeniowej składki.