Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Chociaż problemy związane z protestami lekarzy w szpitalach na razie zostały zażegnane, dyrektorzy placówek mało optymistycznie spoglądają w przyszłość. Obecnie kadrowe braki odczuwają wszystkie placówki w regionie. Powody braku specjalistów zna nawet dziecko.
Przede wszystkim wiążą się one z nowymi przepisami i ciągłymi jeszcze masowymi wyjazdami specjalistów za granicę. – Dzisiaj katastrofy nie ma, chociaż już niełatwo zabezpieczyć potrzeby. Jednak jeśli polityka Warszawy się nie zmieni, to za parę lat grozi nam brak lekarzy specjalistów – alarmują dyrektorzy. Zapewniają, że na razie pacjenci nie pozostaną bez opieki, co nie zmienia tego, że każdy szpital zatrudniłby lekarzy. Problem w tym, że chętnych nie ma za wielu. Tomasz Zejer, p.o. dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku, zapewnia, że ośrodek w każdej chwili przyjmie każdą liczbę rezydentów, którzy potem będą mogli pozostać w szpitalu.
Lekarzy szuka raciborski szpital im. dr. Rostka. Nowo przyjęci dostaną gwarancję zatrudnienia do końca 2010 roku. Dyrektor Ryszard Rduch chętnie przyjąłby jednego, dwóch internistów, dermatologa, a także jednego, dwóch anestezjologów. Specjalistów brakuje też w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Jastrzębiu. Jak stwierdza jego rzeczniczka Alicja Brocka, na każdym oddziale przydałoby się do pięciu lekarzy. Przede wszystkim potrzeba nefrologów, kardiologów i specjalistów chorób wewnętrznych oraz rehabilitantów. W lecznicy wodzisławskiej bardzo chętnie powiększyliby zespół o alergologów, internistów, ginekologów, neurologów, chirurgów. Brakuje nam pediatrów. A są to tylko te podstawowe specjalizacje.
– Z chęcią przyjęlibyśmy każdą liczbę rezydentów – wylicza Zenon Barteczko, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala w Wodzisławiu O wąskich specjalizacjach typu kardiochirurgia nawet nie wspomina. Nowo zatrudnieni lekarze będą mogli pracować na nowoczesnym sprzęcie, bo tego w szpitalach naszego regionu nie brakuje, dostaną możliwość zawodowego rozwoju i całą gamę szkoleń. Żeby tylko zechcieli z tego skorzystać. – Choć dajemy ogłoszenia o przyjęciach, chętnych nie jest wielu – stwierdzają dyrektorzy szpitali.