Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°CProboszcz i wierni z parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata w Knurowie Szczygłowicach ostatnio padli ofiarą oszukańczych praktyk firmy z Mikołowa, która sprzedaje bardzo drogie urządzenia lecznicze. Zaczęło się od tego, że jej przedstawiciel zgłosił się do proboszcza z prośbą o zorganizowanie spotkania, które miało dotyczyć skutecznych metod leczenia bólu. Potem każdy uczestnik miał mieć możliwość poddania się zabiegowi leczniczemu za darmo.
Ksiądz, przekonany o szczytnych intencjach, nie dał się prosić przedstawicielowi firmy. Kiedy jednak salka, w której odbywało się spotkanie, zapełniła się ludźmi, okazało się, że zamiast wykładów na temat leczenia bólu będzie prezentacja lamp leczniczych. Przedstawiciele firmy najpierw je zachwalali, a potem namówili do ich nabycia osoby, które nie miały zamiaru niczego kupować, bo nie były do tego przygotowane finansowo. Przedstawiciele firmy po prostu podsunęli im do podpisania blankiety umów o zaciągnięciu kredytów, po czym natychmiast je zabrali. Ci, którzy dali się naciągnąć (a było to kilkadziesiąt osób), nie zostali poinformowani nawet o tym, w jakim banku wzięli pożyczkę.
Oszustwo było tym bardziej perfidne, że w umowie rzeczona firma podała, że ma siedzibę w parafii. – To nie pierwszy przypadek, że firma sprzedaje towar poza swoją siedzibą. Kiedy jednak do zawarcia umowy dochodzi w takiej sytuacji, klient bez podania przyczyny może odstąpić od transakcji w ciągu 10 dni. Firma chciała oczywiście uniknąć takiej ewentualności, dlatego podała adres nie swojej siedziby, lecz parafii. Poszkodowani wcale nie wiedzieli o tym, że w ogóle przysługuje im takie prawo – wyjaśnia Ryszard Kowrygo, powiatowy rzecznik praw konsumenta w Gliwicach. To do niego zwrócili się oszukani ludzie. Nie mieli innego wyjścia, bo kiedy poszli do firmy, dowiedzieli się, że nie mogą już zrezygnować z pożyczki. Wmawiano im też, że dokumenty są już w banku, a umowa jest tak skonstruowana, że nie można jej wypowiedzieć. Rzecznik w ich imieniu napisał więc stosowne pismo, dzięki któremu mogli oddać towar i nie obciążyć się żadnymi kredytami.