Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Nauczyciele i dyrekcja Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Pszowie wypowiedzieli wojnę uczniom, którzy palą papierosy na terenie placówki. Konsekwencją może być nawet skierowanie sprawy do sądu. W walce mają pomóc policjanci, wlepiający mandaty za złamanie zakazu.
– Papierosy to problem każdej szkoły, ale ja mam odwagę o tym mówić i nie obawiam się konsekwencji – stwierdza dyrektor Grażyna Szweda. Po konsultacjach z uczniami i rodzicami postanowiła wprowadzić stosowne zmiany w statucie szkoły, powołując się na przepisy ustawy o ochronie i promocji zdrowia, które jasno mówią, że nie wolno palić papierosów na terenie placówek oświatowych. – Granicę wytycza ogrodzenie. Jeżeli uczeń zostanie przyłapany, sporządzamy notatkę służbową, a następnie przeprowadzamy rozmowę z rodzicami. Jeśli notatek jest więcej, to kierujemy do sądu zawiadomienie o zagrożeniu demoralizacją – zastrzega dyrektorka ZSP i zaznacza, że do tej pory taka sytuacja jednak nie miała miejsca.
Inaczej jest w przypadku uczniów, którzy ukończyli już 17 lat i mogą odpowiadać za swoje czyny. – W takich sytuacjach notatkę przesyłamy na policję z prośbą o ukaranie za wykroczenie – informuje dyrektor Szweda. Pomysł ma i zwolenników, i przeciwników. Nietrudno się domyślić, że ci pierwsi to w większości wrogowie palenia, ale nie tylko. – Palę, ale nie w szkole czy przed nią, bo to nie przystoi. Myślę, że wprowadzone kary za palenie papierosów to dobre rozwiązanie, a jednocześnie jest mi wstyd. Przecież każdy z nas powinien mieć jakiś respekt dla nauczycieli. Ale większość go nie ma – przyznaje jeden z uczniów. Do naszej redakcji trafił jednak anonimowy list, pod którym widnieje tylko podpis: rodzice.
„Policja, zamiast zająć się poważnymi sprawami, ściga uczniów (...), ponieważ dyrektorka nie potrafi sobie poradzić z problemem. Rozumiemy, że młodzi ludzie nie powinni palić papierosów, ale czy naprawdę tylko tak można z tym walczyć?” – pytają autorzy listu. Jak zapewnia wicedyrektor Izabela Widera, problem próbowano rozwiązać na różne sposoby. Pogadanki ze specjalistami od uzależnień czy konkursy promujące zdrowie nie przynoszą efektów. – Organizowaliśmy akcje, w ramach której każdy uczeń przyłapany na paleniu miał przynieść do szkoły jakąś roślinę albo karmę dla zwierząt w schronisku. Zebraliśmy dwa duże pojemniki suchej karmy, mamy ukwieconą szkołę, a palacze są nadal – mówi wicedyrektorka.
Szkoła opracowała również program przeciwdziałania paleniu papierosów. – Jego głównym założeniem jest takie zagospodarowanie czasu uczniom, by nie myśleli o nałogu. Organizujemy wiele zajęć pozalekcyjnych, ale i to nie przynosi efektów – stwierdza Izabela Widera. Jak podkreśla Grażyna Szweda, kłopot w tym, że ci młodzi ludzie trafiają do szkoły w wieku 16 lat i już są nałogowymi palaczami. – Wprost mówią, że w gimnazjum palili i nikt nie robił z tego powodu problemów. My nie zamierzamy zamykać na to oczu. Nie mogę pójść do innej szkoły i wymagać od innych nauczycieli, by podjęli walkę z młodocianymi palaczami. Mogę to natomiast zrobić na własnym podwórku – stwierdza Grażyna Szweda.