Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°CZnany konferansjer Bogusław Sobczuk, który w Teatrze Ziemi Rybnickiej poprowadził niedawno koncert finałowy Ogólnopolskiego Festiwalu Piosenki Artystycznej, rozpoczął ów koncert od podziękowań dla publiczności. Dziękował widzom, że wybrali kontakt z żywym artystą, a nie z ledwie żywym artystą na lodzie... Trudno się dziwić, że to, co oferuje widzom telewizja, wyzwala podobne reakcje. Przyrost liczby seriali bije w Polsce na głowę przyrost naturalny i wkrótce dla kolejnej tasiemcowej produkcji może zwyczajnie zabraknąć widzów.
Jakiś czas temu ktoś wpadł na pomysł, by aktorów zaangażować do innych zajęć. Tak oto nastał czas „szołów”, a właściwi „szałów” z gatunku „jak oni to robią?”.
Rozpoczęło się od niezłego jeszcze „Tańca z gwiazdami”. Dziś w tym samym tańcu można oglądać przebierającego zwalistymi nóżkami pierwszego strongmana RP, a kolejne gwiazdy seriali tańczą już na lodzie, śpiewają, a nawet występują w cyrku. To rzeczywiście cyrk, oglądać w telewizji roztrzęsionego aktora, który balansując na linie myśli o ubezpieczeniu na życie i widzi jak w kalejdoskopie wszystkie filmy, w których wystąpił. Ani strasznie, ani śmiesznie... Pusta, niczego niedająca rozrywka. Pomysł ten otwiera niewyczerpane wręcz możliwości, przecież można jeszcze zrealizować kolejne telewizyjne hity tego typu: Jak oni sprzątają? Jak oni gotują? Jak oni flirtują?, a zwłaszcza Ile oni kasują???
Gdyby to ode mnie zależało, to do pojawiających się na ekranie telewizorów ikonek informujących o tym, do jakich widzów film czy program jest adresowany, dołożyłbym jeszcze jedną – przekreślony mózg, który alarmowałby, że oglądana produkcja telewizyjna jest przeznaczona dla osób o obniżonych wymaganiach intelektualnych. A takich programów przybywa nam ostatnio lawinowo.
Jedną z nowo „odkrytych” gwiazd szklanego ekranu jest Michaś Koterski, syn znanego reżysera Marka Koterskiego, który nakręcił „Dzień świra”. W tym tatusiowym filmie Misiek zagrał epizodyczną rolę – imbecyla, nierozgarniętego współczesnego nastolatka, komunikującego się ze światem przy użyciu niespełna stu słów. Po jakimś czasie okazało się, że to nie była jakaś tam wielka kreacja aktora-naturszczyka, tylko jego naturalne predyspozycje. Ten młody człowiek na szklanym ekranie zachowuje się prawie tak samo jak w filmie. Ale co tam, głupi Michaś robi najwyraźniej karierę. Ostatnio nawet ktoś z jurorów pochwalił go za osobowość sceniczną. Nie wytrzymałem i sięgnąłem po pilota...
Pamiętam, że za szczeniackich czasów z kolegami z podwórka urządzaliśmy sobie ubaw z pana Emila, co to nie był w pełni władz umysłowych, a do tego jeszcze nie wylewał za kołnierz. Dziś zastanawiam się, czy przypadkiem nie przeoczyliśmy z rówieśnikami jego artystycznej osobowości. Ale wtedy kariery w telewizji i tak by nie zrobił, bo ówcześni telewidzowie nie byli jeszcze gotowi na oglądanie gwiazd nowej generacji, gwiazd z epoki wolnego rynku i wszechogarniającej komercji.