Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Strusie jaja podbijają wielkanocne stoły. Ludzie nie tylko robią z nich pisanki oraz prezenty, ale również pieką na nich ciasta i jedzą pod różnymi postaciami. Jaja giganty są zdrowsze od kurzych, bo zawierają mniej cholesterolu.
Trudno wyobrazić sobie wielkanocny stół bez pisanek, a wśród tych ostatnich coraz częściej pojawiają się artystycznie zdobione gigantyczne pisanki. Popyt na strusie jaja, szczególnie przed Wielkanocą, jest wyjątkowo duży i rośnie. Problem w tym, że strusie nie nadążają z ich produkcją, bo samice znoszą jajka co drugi dzień. – Sezon trwa od lutego do października – mówi Teresa Weirauch z Bełku, prowadząca małą hodowlę strusi. W jej obejściu po zagrodzie spaceruje osiem tych potężnych ptaków. Do Bełku zawitały sześć lat temu, gdy miały po pół roku. – Wtedy w Polsce bardzo popularne stały się hodowle strusi. Pomyślałam że trzeba spróbować podjąć nowe wyzwanie – opowiada bełkowianka.
Trudny charakter
Mąż nie był zachwycony pomysłem żony, ale ona postawiła na swoim. Gospodarstwo powiększyło się więc o nowych lokatorów. Żeby nabyć odpowiedniej wiedzy, gospodyni zaczęła jeździć na różne szkolenia i kursy. Początkowo myślała nawet o założeniu prawdziwej hodowli, ale z czasem zaczęła zajmować się gromadką bardziej dla przyjemności. Metrowe maluchy szybko wyrosły. – Dzisiaj to wielkie ptaszyska, które mają od 2,5 do 2,7 metra wysokości i ważą od 100 do 150 kilogramów – wyjaśnia pani Teresa. Zaprzyjaźnić się ze strusiami nie było łatwo. W końcu jednak przywykły do swojej pani i teraz podbiegają na dźwięk jej głosu. Są niesamowicie ciekawe wszystkiego, co je otacza, ale też łatwo się płoszą.
Niepokoi je nawet najdrobniejsza zmiana otoczenia. Natychmiast reagują syczeniem. Szczególnie trudny charakter mają samce. – Są agresywne, szczególnie kiedy chodzi o samice. Każdą obcą osobę traktują jak potencjalnego konkurenta. Czuwają nad bezpieczeństwem samicy i w każdej chwili są gotowe jej bronić.
Najgroźniejszą bronią strusia są jego nogi. Może kopnąć mocniej niż koń, z siłą 30 kilogramów – mówi Teresa Weirauch. Łapy strusi mają ostry pazur, który przydaje się zwłaszcza samcom podczas ich walk. Pani Teresa ma trzech panów i pięć pań. Oczywiście ma też swoich ulubieńców. To dwie Julcie. – Obie od małego były takimi przylepkami i takie zostały do dzisiaj – wyjaśnia gospodyni.
50 w sezonie
I rzeczywiście, na hasło Julcia ogromny ptak potulnie przybiega do swojej pani. Strusie nadal stanowią atrakcję i przyciągają ciekawskich. – Teraz to największe zainteresowanie już minęło. Ale na początku przychodziły do nas wycieczki – śmieje się bełkowianka. W sezonie zbiera około 50 jajek. Z ich zbyciem nie ma problemu. Klienci przyjeżdżają głównie spoza gminy. Największy popyt jest oczywiście przed Wielkanocą. Tak na jajka, jak i wydmuszki. Z wydmuszek można zrobić nie tylko pisanki. Średnie jajko strusia waży od 1,2 do 1,5 kg, duże od 1,8 do 2,4 kg. Skorupa ma grubość 2 mm i wysokość 15 cm. Przypomina ceramikę, więc niektórzy z wydmuszek robią szkatułki, popielniczki, koraliki czy wisiorki.
Pracy przy strusiach jest niewiele. Najwyżej dwie godziny dziennie. Ptaki nie są wybredne. – Jedzą wszystko, co zasialiśmy i nasadzili w gospodarstwie: zboże, pokrojone buraki, trawę, siano. Dziennie jeden struś wypija od dwóch do czterech litrów wody – wylicza pani Teresa. Jak dodaje, ptaki są bardzo odporne, bo wytrzymują na dworze w temperaturze minus 40 stopni C. Mają swój specjalny domek, jednak przez cały czas spacerują po podwórku, bo nie mogą i nie lubią być zamykane. – Mieliśmy z nimi wielki problem, kiedy panowała ptasia grypa i musiały siedzieć zamknięte – wspomina pani Teresa. Bieganie samopas stwarza jednak problemy, bo gdy dochodzi do walk między samcami, to często w powietrzu fruwają belki z ogrodzenia.
Piasek do kąpieli
– Zdarza się i tak, że czasem ktoś nam je wypuści i musimy je zaganiać. Wtedy jest kłopot, bo struś może rozwijać prędkość do 60 km na godzinę i biec przez 20 minut bez zatrzymywania się – tłumaczy gospodyni. Bełkowianka śmieje się, słysząc pytanie, jak to jest z chowaniem głowy w piasek. – Nie wiem, skąd wzięło się to przysłowie, ale to nieprawda. Struś nie chowa głowy w piasek – wyjaśnia. Z piaskiem to ptaki mają do czynienia tylko wtedy, gdy co jakiś czas gospodarze przywożą przyczepę i wysypią do zagrody. Wtedy strusie się w nim... kąpią. Z kolei kiedy zawieje wietrzyk, potężne ptaki z gracją kręcą piruety.