Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Grupę Sukces tworzą dziewczęca grupa baletowa i orkiestra dęta kopalni Rydułtowy-Anna. W ciągu ponad 15 lat artyści przejechali autobusem ponad 220 tys. kilometrów i dali prawie 2 tys. koncertów.
– Występowaliśmy już w niemal każdym europejskim państwie. Ale szczególnie wspominamy koncerty dla Jana Pawła II i w USA – mówi Jan Wojaczek, szef big bandu. W Rzymie artyści gościli aż trzy razy. Pierwszy raz byli tam w roku 1996, a ich wizyta w Watykanie odbiła się głośnym echem. Byli zaproszeni na audiencję u Jana Pawła II, ale pewna zakonnica stwierdziła, że jest Środa Popielcowa, a tego dnia nigdy nie wpuszczono tam żadnego zespołu z instrumentami. Jan Wojaczek sam nie wie, jak to się stało, że przyszli z instrumentami. Ojciec Święty stwierdził jednak po prostu, że skoro je mają, to pewnie chcą coś zagrać.
– Więc zagraliśmy – wspomina kierownik Sukcesu. Grupa jest zatem pierwszym zespołem, który grał papieżowi w Środę Popielcową. W 2002 roku gościła w Stanach Zjednoczonych. Cztery tygodnie spędziła w stanie Tennessee, gdzie bawiła odwiedzających park rozrywkowy Dolly Wood, należący do Dolly Parton, artystki country. – To bardzo serdeczna i otwarta osoba. Wspólnie śpiewaliśmy, tańczyliśmy, a wszystko mamy uwiecznione na fotografiach. Wszystko też oczywiście pamiętamy – przyznaje Jan Wojaczek. W repertuarze big bandu są polskie tańce narodowe, ale i europejskie, jak na przykład walce Straussa, czeska i bawarska polka. Nie brakuje też gorących rytmów i światowych standardów muzyki rozrywkowej. Dopełnieniem są stroje tancerek, które projektuje Aurelia Wojaczek, żona kapelmistrza.
– Obecnie mamy ich ponad 50 rodzajów. Inne do tańców polskich, inne do kankana, passo doble, samby, polki itd. – opowiada pani Aurelia. Nic dziwnego, że zespół tak chętnie zapraszany jest na festiwale. – W roku 1995 gościliśmy na festiwalu w Belgii. Tam poznaliśmy pewnego Włocha. Zaproponował nam współpracę i został naszym impresario – mówi Jan Wojaczek. Sukces ma rocznie zwykle cztery, pięć wyjazdów za granicę. Pomagają mu miejscy urzędnicy i sponsorzy. – Chcemy też sięgnąć po unijne środki, bo marzymy o zorganizowaniu międzynarodowego festiwalu w Rydułtowach, żeby zrewanżować się naszym zagranicznym przyjaciołom – dodaje Jan Wojaczek.