Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

Informacja o dziewczynie, która kilkanaście dni temu spadła, a raczej skoczyła z dachu rybnickiego Focus Parku, poruszyła wiele osób. Trudno w takich sytuacjach nie pochylić się nad tragedią, jaką przeżywają rodzice, którzy tracąc dziecko, zadają sobie dziesiątki rozpaczliwych pytań, na które nie sposób znaleźć odpowiedzi.
Samobójstwa młodych ludzi stają się poważnym problemem, nad którym nie można przejść do porządku dziennego. Jak informuje rybnicka komenda policji, od września ubiegłego roku życie odebrało sobie tu 12 osób. Najstarszy samobójca miał ponad osiemdziesiąt lat; nie potrafił znieść osamotnienia po śmierci żony. Pozostali samobójcy byli jednak ludźmi młodymi, mieli po dwadzieścia lat. Pytań, na które koniecznie trzeba znaleźć odpowiedź, jest wiele. Jak młodzi ludzie postrzegają ten świat, że tak łatwo się z nim rozstają? Dlaczego skazują bliskich na rozpacz? A co z młodzieńczymi przyjaźniami? Jaka jest ich kondycja? Czy nie są zbyt powierzchowne? A może to otaczająca rzeczywistość z szarżującym konsumpcjonizmem tak dalece rozczarowuje młodych ludzi, że nie potrafią znaleźć uzasadnienia dla swego dalszego życia w takich realiach?
Wielce prawdopodobne jest też, że ci młodzi nieszczęśnicy nie radzą sobie z typowymi przecież dla tego wieku niezrozumieniem, zawodami miłosnymi czy szkolnymi porażkami. To, co większość przechodzi jak odrę i różyczkę, dla nich okazuje się śmiertelną sepsą.
Dwa kolejne pytania dotyczą kondycji polskiej rodziny i polskiej szkoły. Jeśli w niedzielne popołudnia galerie handlowe i supermarkety trzeszczą w szwach, to z tymi rodzinami nie jest chyba najlepiej. Człowiek pracuje i robi zakupy po to, żeby żyć, a nie żyje po to, by pracować i robić zakupy. W domach cenny czas kradnie telewizor. Od seriali są już uzależnieni nie tylko odpoczywający po pracy rodzice, ale i dzieci, które powinny gonić za piłką lub bawić się z tatą czy mamą. Niepokojące sygnały coraz częściej docierają też ze szkół, zwłaszcza tych określanych mianem elitarnych. Zdobywają wysokie miejsca w przeróżnych rankingach, których autorzy przeliczają pogłowie olimpijczyków, laureatów konkursów, omnibusów, ale czy to rankingi są najważniejsze? Sami uczniowie coraz częściej mówią o szkolnym wyścigu szczurów i presji, z którą wielu sobie po prostu nie radzi. „Nauka nie powinna być tragedią dla dzieci, łacina nie może zastąpić powietrza i zdrowia, a dobry lub zły akcent nie powinien stanowić o losie i życiu maleńkich istot” – pisał w „Pamiętnikach poznańskiego nauczyciela” Henryk Sienkiewicz. Szkoła to przecież nie tylko programy nauczania, sprawdziany i stopnie. W szkole uczeń powinien nie tylko czegoś się nauczyć, ale i coś przeżyć. Stres i napięcie przedklasówkowe nie mogą być jedynymi uczuciami, których młody człowiek tam doświadcza.
W obecnych podstawówkach jest przedmiot „przygotowanie do życia w rodzinie”. Kto wie, może w dzisiejszych realiach konieczne będzie wprowadzenie do programu kolejnego – „przygotowania do... życia”.