Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°C
Kontenery na odzież używaną, opatrzone znakiem Polskiego Czerwonego Krzyża, stoją w wielu punktach miasta. Niestety, stały się obiektem włamań i zuchwałych kradzieży. W pojemniku nieopodal targowiska w Niedobczycach wyłamano kłódkę, a żelazne zasuwy oderwano. Z boku powstała szczelina, przez którą można bez problemu dostać się do zawartości. Skorzystało już z tego kilku amatorów cudzej garderoby. – To straszne, i to w biały dzień! Jak można okradać charytatywną organizację? – dziwili się przechodnie.
Jak wyjaśnia Małgorzata Szukała, kierownik Działu Promocji i Pozyskiwania Dochodów PCK, organizacja nie jest właścicielem kontenerów i ani centrala ani zarządy okręgowe czy regionalne nimi nie administrują. Kontenery są własnością firmy Wtórpol i to ona odpowiada za ich stan i przegląd, a PCK nie nadzoruje ich stanu technicznego. Nie można także stwierdzić, że organizacja charytatywna firmuje owe pojemniki – jedynie użycza swój znak, na podstawie odpowiedniej umowy. Umowa reguluje też przekazanie przez firmę tylko części zgromadzonej odzieży, i to tej, która jest w dobrym stanie. Ta część, która nadaje się tyko do powtórnej przeróbki, jest odzyskiwana przez Wtórpol, który produkuje m.in. czyściwa przemysłowe. Administrator zbiórki przekazuje do PCK także część uzyskanych w ten sposób środków finansowych.
Sprawa zdewastowania kontenera nie bardzo dziwi dyrektora ds. komunikacji Wtórpolu, Jana Maćkowiaka. – Dewastacje pojemników zdarzają się często, w różnych miastach i dzielnicach w całym kraju. Najczęściej jest to jednak wynik wandalizmu, niczym nieuzasadnionej głupoty. Kradzieże zdarzają się dużo rzadziej. Oczywiście, zgromadzona odzież jest własnością firmy – zapewnia Maćkowiak. Stan techniczny kontenerów, ich zamknięcie, ale też czystość, jest sprawdzana co najmniej dwa razy w miesiącu. Pracownicy robią to każdorazowo przy opróżnianiu pojemników. Kiedy kontener nie nadaje się już do użytku, jest remontowany lub wymieniany na nowy. Pracownicy firmy zajmują się tym we własnym zakresie. Dewastacja i ewentualne kradzieże kończą się zwykle bez rozgłosu. Rybnicka policja do tej pory nie odnotowała tego typu zgłoszenia. Blaszane sześciany z czerwonym krzyżem zapewne kuszą wandali. Stoją przeważnie w pobliżu osiedlowych skwerów i ławek. – O lokalizacji decyduje przede wszystkim łatwość dostępu do nich mieszkańców, czyli wygoda – mówi Maćkowiak. Niestety, czasem efekty są niepożądane, a kontenerami interesują się pospolici złodzieje. Być może już czas, byśmy zaczęli dokładniej pilnować tego, co w dobrej wierze przekazujemy innym? Ofiarodawcy, którzy wolą przekazać odzież prosto w ręce Polskiego Czerwonego Krzyża, mają taką możliwość.