Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2114°CZeszłej środy agencje podały, że rząd spotkał się z biskupami w ramach Komisji Wspólnej. Rozmowy dotyczyły m.in. możliwości zdawania egzaminu z religii na maturze, wprowadzenia w szkołach wychowania seksualnego czy częściowego refundowaniu z budżetu państwa środków antykoncepcyjnych. Te sprawy zawsze budzą emocje, a teraz poruszono je bardzo na czasie. W czwartek przypadał przecież dzień św. Walentego, patrona zakochanych, choć ta zbieżność to przypadek.
Przy okazji na forach internetowych rozgorzały dyskusje, kto ma lub powinien mieć pewien wpływ na sprawy prokreacji, choć ważniejsze, żeby dzieci nie rodziły dzieci. W tej dziedzinie nie jest najlepiej, skoro zeszłego roku w Polsce doliczono się ok. 16 tys. uczennic w ciąży. Co gorsza, każdy medal ma nie dwie strony, a więc nie tylko awers i rewers, bo jest jeszcze trzecia. To rant. Ta kanciasta nazwa pasuje jak ulał do rodzaju miłości, która wywołuje zgrzyty i na ogół bywa traktowana w kategoriach bożego dopustu. Chodzi o związki damsko-damskie lub męsko-męskie, zwłaszcza że tworzące je osoby roszczą sobie prawo nie tylko do obchodzenia dnia zakochanych. Doraźnie ten kłopot rozwiązuje się obstawianiem przeróżnych parad równości kordonami policji, która ma nie dopuszczać do starć z narodowcami.
To dobrze. Gorzej, że stróże prawa już nieraz poturbowali manifestantów, poza tym do akcji wkraczają kręgi polityczne, które twierdzą, że bronią praw mniejszości. Szkopuł w tym, że gdyby te prawa dotyczyły większości, to gatunek ludzki byłby skazany na wymarcie. Zjawisko nie jest zatem normalne, w dodatku ci kochający inaczej stanowią do 5 proc. populacji, a więc tylko w Polsce jest ich ok. 2 mln. Nie wiemy, czym tak naprawdę jest homoseksualizm, bo nawet specjaliści mają różne zdania. Sądzę jednak, że choćby wypracowano tu jakieś mądre światowe standardy, to pewne środowiska u nas i tak będą wiedziały najlepiej, jak się zachować, aczkolwiek zmierzają do granicy absurdu. Dowodem m.in. słynna afera z teletubisiem w roli głównej, o której było głośno i w Stanach Zjednoczonych.
Nasza rzecznik praw dziecka zyskała tam nawet sławę, choć wątpliwe, by zależało jej na takiej popularności. Mimo to, a może właśnie dlatego, nie dowiedzieliśmy się, czy teletubisia uznano za winnego, czy uniewinniono. Sprawa umarła śmiercią naturalną, ale, co ciekawe, np. Bolka i Lolka można widywać jedynie w telewizyjnej reklamie o powiększeniu sobie przestrzeni życiowej. W dobranocce już ich nie ma. Może dlatego, że w tej bajce na upartego też można dopatrzyć się homoseksualnych treści? Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze z podręczników zniknie określenie homo sapiens, a pojawi się hetero sapiens, bo zaczyna brzmieć jakoś bezpieczniej.