Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°C
W rybnickim ośrodku hipoterapii, który mieści się obok stadniny w Stodołach, ruszył nowy program. Tomek Górski, chłopiec cierpiący na autyzm, przejął rolę współprowadzącego zajęcia i pomaga w rehabilitacji innego dziecka. Jak mówi Damian Gorzawski, doświadczony hipoterapeuta z Rybnika, ta metoda to nowość w skali kraju.
Hipoterapia to forma rehabilitacji z udziałem konia, który pełni rolę współterapeuty. To swoiste połączenie sił człowieka i zwierzęcia daje niezwykłe efekty w przywracaniu sprawności osobom niepełnosprawnym. W Europie zalety hipoterapii dostrzeżono już we wczesnych latach 50., w Polsce to jeszcze stosunkowo młoda i ciągle niezbyt popularna metoda. Tym niemniej w kraju działa już blisko 40 ośrodków pod prestiżowym patronatem Polskiego Towarzystwa Hipoterapeutycznego. Dużo więcej placówek doskonale obywa się jednak i bez niego.
Polscy pionierzy
Polskie Towarzystwo Hipoterapeutyczne powstało w 1992 roku. Jednym z uczestników zjazdu założycielskiego był Damian Gorzawski. – Hipoterapia w Rybniku rozpoczęła się pod egidą Elektrowni Rybnik w ośrodku w Stodołach. Zainteresowany był nią m.in. nieżyjący już ks. Henryk Jośko. Można śmiało powiedzieć, że byliśmy prekursorami w Polsce. Dziś stadnina jest już w prywatnych rękach, jednak nie przerwało to naszej działalności. Zajęcia prowadzę przez cały rok, nawet w zimie, dzięki temu, że ośrodek ma zadaszoną halę. To ważne, gdyż w zajęciach z końmi liczą się przede wszystkim ciągłość i powtarzalność ćwiczeń – tłumaczy Damian Gorzawski.
Koń do hipoterapii musi być spokojny, niepłochliwy. – W ośrodku w Stodołach używamy wałachów, czyli wykastrowanych ogierów, które sprawdzają się najlepiej. Do hipoterapii przeznaczone są u nas dwa konie: Milton rasy wielkopolskiej i Nostrzyk – konik polski. Mają wiele pracy przez cały rok: regularnie służą m.in. dzieciom z Ośrodka Dziennego Pobytu w Raciborzu, a także podobnego ośrodka z Żor. Poza tym mamy wielu pacjentów indywidualnych. Niektórzy przyjeżdżają z daleka, nawet ze Strzelec Opolskich – mówi Damian Gorzawski. Z Gliwic na zajęcia dojeżdża pani Małgorzata Górska. Przywozi tu syna Tomka.
Pacjent terapeuta
– Tomek jest dzieckiem autystycznym, jednak dzięki zajęciom ma możliwość kontaktu zarówno z końmi, jak i z innymi dziećmi. Bardzo polubił konie, nie boi się ich. Prowadził np. za uzdę konia, na którym siedziała jego koleżanka Ola, także dotknięta autyzmem. Wszystko odbywało się oczywiście pod opieką instruktora, niemniej Tomek stał się w pewnej mierze hipoterapeutą – mówi z uśmiechem pani Małgorzata. – To, co tu robimy, to zupełna nowość. Po raz pierwszy autystyczne dziecko w jakiejś mierze zaczęło uczestniczyć w hipoterapii drugiego. Przez wprowadzanie tego typu metod stajemy się prekursorami na skalę ogólnopolską – dodaje Damian Gorzawski.