Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°C
– Co Marek Szołtysek ma do powiedzenia na temat walentynek?
– Kiedyś, jeszcze w czasach liceum, walentynki były dla mnie zupełną abstrakcją. Słyszało się od czasu do czasu, że w Stanach Zjednoczonych obchodzi się jakieś święto zakochanych. Gdy zacząłem się nad tym zastanawiać, doszedłem do wniosku, że z wszystkich tych amerykańskich świąt walentynki są jeszcze najlepsze. Halloween to przecież pogańskie herezje, nie wspominając już o indyku dziękczynienia. Stosunkowo niedawno dowiedziałem się, że w Bieruniu Starym jest kościół św. Walentego. Zainteresowałem się nim i okazało się, że to historia niezwykle interesująca. Okazało się, że w czasach, gdy świeżo upieczeni Amerykanie o św. Walentym nie mieli zielonego pojęcia, to na Śląsku jego kult był już dobrze rozwinięty. W Bieruniu czczono go przynajmniej od XVII wieku, kiedy to zbudowano tam drewniany kościółek, w którym znalazł się obraz z wizerunkiem świętego. Można powiedzieć, ze tam kult św. Walentego jest tak samo silny jak w Rybniku kult św. Antoniego.
– Co takiego wyróżniało ów kult?
– W parafiach odpusty organizuje się na ogół w niedziele, a tam zawsze 14 lutego, niezależnie od tego, czy jest to poniedziałek, piątek czy niedziela. Można powiedzieć, że to taka miejscowa tradycja. W czasach PRL-u parafianie stawali na głowie, żeby pójść na przedpołudniową sumę, a potem zjeść świąteczny obiad: brali urlopy albo zamieniali się dniówkami z kolegami z pracy. Rodzice na ogół nie posyłali dzieci do szkoły, ale i w szkole robiono, co się dało, by dzieci mogły pójść na odpust – lekcje były skrócone albo organizowano konferencję; zawsze coś wykombinowali. W tym dniu msze w drewnianym kościółku odbywają się praktycznie co godzinę, więc można się tam wybrać w ciemno, do czego zachęcam. Bieruń Stary leży tuż za Tychami przy starej drodze do Krakowa. Atmosfera panuje tam wyjątkowa. Obraz św. Walentego jest specjalnie przystrojony, a że mają tam również jego relikwie, parafianie na kolanach okrążają prezbiterium. Na budach można oczywiście kupić lizoki w kształcie serca. Sam kupiłem tam różaniec z ciastek, coś, czego na żadnym z rybnickich odpustów nigdy nie spotkałem.
– Jak pożenić tego św. Walentego z Bierunia ze świętym od zakochanych?
– To oczywiście ten sam święty – żyjący w III wieku biskup, który miał w swej pieczy część terenów Cesarstwa Rzymskiego. Jest patronem zarówno osób chorych psychicznie, jak i zakochanych. Oczywiście można się tu pokusić o zabawne porównanie, bo w końcu jak ktoś jest zakochany, to rzadko zachowuje się normalnie. Ale skąd się wziął taki patron? Otóż biskup Walenty po pierwsze uzdrowił chorego psychicznie chłopca, a po drugie w czasach prześladowań chrześcijan przez Rzymian, mimo zakazu, udzielił ślubu parze zakochanych. Mieszkańcy Bierunia nazywają swego patrona Walencinkiem, przy czym nie wiadomo, czy odnosi się to do samego świętego, czy może do kościoła. To tak jak z patronem Rybnika: jak ktoś mówi, że idzie do Antoniczka, to nigdy nie wiadomo, co ma na myśli – kościół czy świętego.
– To jak z tym obchodzeniem walentynek?
– Jak najbardziej trzeba je świętować. To w końcu dzień bardzo sympatyczny i dużo lepsze święto od Dnia Kobiet, no bo niby z jakiej racji 8 marca połowa ludzkości ma nagle świętować. Dzień św. Walentego ma wiele różnych aspektów i jak wspaniale pobudza koniunkturę – kina i restauracje tego dnia są pełne, nie wspominając już o sprzedaży kartek, kwiatów i lizoków. Szkoda, że walentynek nie można tak rozciągnąć, by wchłonęły Dzień Kobiet.
– Czy okazywanie miłości leży w naturze Ślązaków?
– Nie bardzo. „Ślązoki nie lubią się asić miłością” i gdy jakaś para całowała się np. w miejscu publicznym, patrzyli na nią raczej z dezaprobatą. Gdy moja babcia widziała w telewizji całująca się parę, zawsze mówiła: „jeronie, zaś sie mamlają, że im też nie jest gańba!”. Jeszcze gorzej było z życiem seksualnym, w naszej gwarze nie ma nawet takiego słownictwa, no chyba że weźmiemy pod uwagę takie wyrazy jak: mamlać, kulać czy łonaczyć. Z tych samych pewnie powodów nie eksponowano tak św. Walentego jako patrona zakochanych.