Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°C
Po zniesieniu kontroli granicznej w związku z wejściem Polski do strefy Schengen, funkcjonariusze straży granicznej częściej są teraz widoczni na głównych szlakach komunikacyjnych do granic naszego państwa.
W miniony piątek, 8 lutego, przechwycili nielegalny transport odpadów. Spośród jadących w głąb kraju aut wytypowali do kontroli ciężarowego mana z przyczepą na słowackich numerach rejestracyjnych. Wybór był celny, okazało się, że man wyładowany jest 24 tonami trocin, które w myśl obowiązujących przepisów są traktowane jako odpady, a ich wwóz na terytorium Polski jest możliwy tylko po uzyskaniu stosownego zezwolenia od głównego inspektora ochrony środowiska. Kierowca takowego nie miał. W tej sytuacji ciężarówka trafiła na parking, a przewoźnika ukarano grzywną w wysokości 6 tys. zł.
Pogranicznicy ustalili, że odpady miały trafić do jednej z prywatnych firm na terenie naszego województwa. O zatrzymaniu nielegalnego transportu powiadomili służby ochrony środowiska. To one zdecydują o karach dla firm, które uczestniczyły w procederze. Mogą być dotkliwe. Zgodnie z ustawą o międzynarodowym przemieszczaniu odpadów najmniejsza kara dla łamiącej ją firmy to 50 tys. zł, ale może też wynieść nawet i 300 tys. zł. Trociny najprawdopodobniej wrócą z powrotem na Słowację.
5 lutego o godz. 23.20 w Wodzisławiu Śląskim uwagę funkcjonariuszy zwrócił volkswagen polo. – Kierowca o mało co nie wjechał do przydrożnego rowu. Następnie jechał zygzakiem – relacjonuje mjr Cezary Zaborski, rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Straży Granicznej w Raciborzu.
Pogranicznicy zatrzymali kierowcę. Okazało się, że 48-letni mieszkaniec Radlina jest mocno wstawiony. Wezwani na miejsce zdarzenia policjanci stwierdzili, że miał ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. To już czwarty przypadek, po zniesieniu kontroli granicznej, kiedy to mobilny patrol straży granicznej zatrzymał pijanego kierowcę.