Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°CPewien 15-letni uczeń z Żor został brutalnie pobity w drodze do szkoły przez starszego o rok kolegę. W poważnym stanie trafił do szpitala. Policja wnioskowała o skierowanie młodego bandyty do poprawczaka, ale sąd wypuścił go do domu. Mieszkańcy są tym zbulwersowani.
Ofiarą jest Patryk Ł. Od kilku tygodni przebywa w szpitalu w Żorach. Trafił tu z licznymi obrażeniami głowy, ciała i siniakami. Po kilku dniach doszły problemy z układem nerwowym, w tym zaburzenia świadomości. Teraz 15-latek zachorował na zapalenie mózgu. Jest przewożony na neurologiczne konsultacje z jednego ośrodka do drugiego. Przed nim jeszcze wiele tygodni leczenia, a potem rehabilitacji. Tymczasem jego oprawca cieszy się wolnością. To Tomasz R., dobrze znany miejscowej policji. – Już wcześniej bywał agresywny wobec innych. Poza tym jest nam znany z innych zachowań i przejawów demoralizacji – mówi st. asp. Kamila Siedlarz, oficer prasowy żorskiej komendy.
W oku kamery
Tomasz R. pobił Patryka 10 stycznia. Policja zatrzymała go pięć dni później. Wszystko działo się na ul. Dworcowej. Całe zdarzenie zarejestrowała jedna z kamer monitoringu znajdującego się tam supermarketu. Była godz. 7.20. Patryk szedł chodnikiem do szkoły, kiedy podjechał rowerem Tomasz R. Zsiadł z bicykla i najpierw coś powiedział do Patryka, potem rzucił się na niego, a w końcu przewrócił na ziemię i zaczął go kopać, gdzie popadnie. – Nawet skakał mu po głowie – mówi Kamila Siedlarz. Zajściu przyglądał się kolega 16-latka. Potem Tomasz R. wsiadł na rower i odjechał razem z kumplem. Po zatrzymaniu trafił do policyjnej izby dziecka w Bielsku-Białej.
Mundurowi skierowali sprawę do sądu rodzinnego razem z wnioskiem o umieszczenie Tomasza R. w poprawczaku. Do wniosku dołączono zapis monitoringu, gdzie dobrze widać, że chłopak zachował się jak sadysta. W minioną środę, 16 stycznia, Temida odrzuciła wniosek policji i zdecydowała o umieszczeniu chłopaka w ośrodku socjoterapeutycznym dla nieletnich. Sędzia stwierdził, że tam zajmie się nim psycholog. Jednak Tomasz R. nieprędko trafi do ośrodka, bo na miejsce w takiej placówce trzeba czekać przeciętnie nawet do półtora roku. Chłopiec wrócił więc do domu i to z pompą, bo w eskorcie policji. Zarówno mieszkańcy, jak i mundurowi nie kryją zdenerwowania.
Znowu zaatakuje?
Zgodnie twierdzą, że zanim mały sadysta trafi do ośrodka, znowu kogoś skatuje. To tylko kwestia czasu. – Taka decyzja sądu tylko utwierdzi go w przekonaniu, że jest bezkarny. A nawet jak kolejny raz stanie przed sądem, to na pewno znowu nie poniesie kary. I potem dziwić się, że takie są efekty tego bezstresowego wychowania – irytuje się Albin Brzoza. Jeśli jednak okaże się, że Patryk w wyniku pobicia doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu, co stwierdzą lekarze, sprawa wróci do sądu. – Wtedy wystąpimy z kolejnym wnioskiem o umieszczenie sprawcy w poprawczaku, ale już nie z powodu pobicia, ale ciężkiego uszkodzenia ciała – mówi Kamila Siedlarz.