Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°CDo tragedii doszło piątkowej nocy, 11 stycznia, w jednym z garaży przy ul. Wielkopolskiej w Jastrzębiu. Około godz. 1.20 z pracy przyjechał tu 41-letni mieszkaniec miasta i chciał wjechać autem do garażu. Kiedy otworzył drzwi, zobaczył auto swojego 19-letniego syna.
Silnik opla był włączony. – W samochodzie na tylnym siedzeniu znajdowali się 19-letni chłopak i jego 18-letnia dziewczyna. Oboje byli nieprzytomni – mówi sierżant Marta Czajkowska, rzeczniczka jastrzębskiej policji. Mężczyzna wyczuł woń spalin, więc próbując ratować młodych, wyciągnął ich z samochodu, a potem z garażu. Zatrzymał przejeżdżający akurat patrol straży miejskiej. Mundurowi wezwali karetkę i policję, a sami przystąpili do reanimacji. – Po przyjeździe zespół pogotowia najpierw rozpoczął akcję reanimacyjną chłopaka, u którego tętno nie było wyczuwalne. Dziewczynę w ciężkim stanie przewieziono do szpitala – informuje Marta Czajkowska.
Niestety pomimo trwającej 40 minut akcji 19-letniego Przemysława Sz. nie udało się uratować. Chłopak zmarł. Elwira N. w stabilnym stanie przebywa obecnie w szpitalu w Sosnowcu. Policja wyklucza próbę samobójczą. – Młodzi spotkali się na randce w garażu. Ponieważ było zimno, włączyli silnik, żeby się ogrzać, nie zdając sobie sprawy z zagrożenia. Niestety pomieszczenie było zamknięte, więc spaliny, które wydobywały się z rury wydechowej, okazały się śmiertelne – mówi Marta Czajkowska. W sobotę odbył się pogrzeb chłopaka. Młodzi znali się dwa lata. Planowali małżeństwo.