Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°C
„Jak nom dźwierze otworzycie, to kolęda usłyszycie. Od Hanysa i Górola, i Anioła” – taką pieśń w dzień św. Szczepana usłyszeli mieszkańcy ulicy Wolności w Czerwionce od kolędników pukających do ich drzwi. Kolędnicy wrócili po... kilkudziesięciu latach. Ten obyczaj chodzenia z dobrą nowiną po domach dzisiaj pamiętają jedynie najstarsi mieszkańcy. Jego wskrzeszenia podjęli się czterej koledzy z podwórka: Jakub Żemła, Adrian Lasocki, Jakub Mozler i Zbigniew Sokołowski. – Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy u Jakuba w domu i to on wyszedł z propozycją, żebyśmy poszli do ludzi z kolędą – mówi Adrian. Pozostała trójka pomysłowi przyklasnęła i chłopcy zaczęli przygotowania do wspólnego kolędowania. Każdy wybrał dla siebie rolę i przebranie. W doborze repertuaru pomógł Czesław Żemła, ojciec Kuby. Potem Adrian jako góral, Zbyszek jako król z gwiazdą, Jakub Żemła jako Hanys z cyją i Kuba Mozler jako diabeł wyruszyli na osiedle, gdzie mieszkają. – W większości domów przyjmowano nas życzliwie. Na początku było trochę sensacji, ale ludzie w Czerwionce są fajni. Jak przychodziliśmy, to cieszyli się, śmiali, klaskali nam i śpiewali razem z nami –opowiadają chłopcy. Znalazły się też dla niosących dobrą nowinę datki. – Słodycze i pieniądze – mówi Jakub Żemła. Chłopcy przyznają jednak, że nie wszędzie mieszkańcy otwierali przed nimi drzwi. – Zdarzało się, że albo wcale nie otwierali, albo jak otworzyli to zaraz zamykali. Lepiej ludzie przyjmowali nas na blokach niż na familokach. Trochę szkoda, bo przecież na Śląsku kolędowanie to tradycja właśnie z familoków – mówią.
Wymyślili już dla siebie nazwę: Kolend Łorkiestra. Tegoroczne występy były próbą wskrzeszenia starej tradycji. Jak zgodnie stwierdzili, ta sztuka się im udała. – Od teraz będziemy kolędować co roku – stwierdzają i zapewniają, że ich repertuar znacznie się poszerzy. – Mamy nadzieję, że w przyszłym roku już więcej mieszkańców Czerwionki spojrzy na naszą czwórkę przyjaźnie – śmieją się chłopcy.