Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2015°C
Święta minęły, więc można dokonać podsumowań kwestii nielegalnych wycinek choinek z lasów. Nie było tak źle, bo też liczba kradzieży spada z roku na rok. Zdecydowana większość osób kupuje świerczki czy jodły od plantatorów.
– Przed świętami zanotowaliśmy pojedyncze przypadki kradzieży. Wpłynęła na to dostępność i niska cena drzewek. Mnóstwo osób nabyło iglaki z naszej szkółki. Klienci kupowali je w punkcie przy ulicy Wielopolskiej na terenie Paruszowca Piasków oraz w leśniczówkach. Drzewko o wielkości od 1,5 do 2 m kosztowało ledwie 15, najwyżej 20 zł – mówi Janusz Fidyk, nadleśniczy w Rybniku. Niemniej przyznaje, że obecnie trudno ustalić wszystkie przypadki kradzieży, bo czasem ktoś wyrąbie drzewko ze środka młodnika. Rzecz wychodzi w trakcie zabiegów pielęgnacyjnych. Złodziei, którzy zwykle przewożą iglaki w bagażnikach aut osobowych, wyłapuje straż leśna.
Nadleśnictwo Rudy Raciborskie sprzedawało choinki w cenie co najmniej 20 zł. Ale i tam kradzieże należą do przeszłości. Włodzimierz Fischer, komendant straży leśnej, wspomina dawne czasy, gdy były plagą. – 15 czy 20 lat temu złodzieje działali przeważnie nocą. Wjeżdżali do lasu żukiem czy nyską i wycinali, co popadło, bo w ciemnościach widzieli niewiele. Tym sposobem czynili spore spustoszenie. Nagle w jednym miejscu znikało i do 15 choinek – opowiada pan Włodzimierz. Złapanie złodzieja nie było łatwe, gdyż straż leśna nie miała uprawnień do kontrolowania samochodów. Teraz może wlepić winowajcy mandat w wysokości nawet 200 zł. Przed minionymi świętami nie było takiej potrzeby. Wszystkie skontrolowane osoby miały dokument potwierdzający kupno choinki w nadleśnictwie lub jednej z prywatnych plantacji.