Subskrypcja newslettera

Pomyślnie zapisno adres e-mail!
Dziękujemy!

Aby skonfigurować swoją subskrypcję kliknij tutaj

Zmień miasto dla prognozy pogody

Wybierz miasto:

09 lutego 2012WodnikZnak zodiaku: Wodnik
(20.01 - 18.02)

» horoskop dla Wodnik
Pogoda dla:[ zmień miasto ]
DziśJutro
słaby śnieg-8-13°C
zachmurzenie umiarkowane-10-14°C
Imieniny:
Apolonia, Cyryl, Marian
» złóż życzenia
Przeszukaj:
Media:
Dział:
Branża:
Dział:
Dział:
Utwórz kanał RSS:
Dział: Miasto: Ile:
Dział: Ile:
Zapisz się na newsletter, który otrzymasz na adres e-mail:wysyłaj:
Zaloguj się do swojego profilu:
[ zapomniałem hasło ]
Nie masz jeszcze konta?Zarejestruj się
Zaloguj poprzez Facebook
Zakonnice od 70 lat wypiekają liturgiczne opłatki

Zapach boskiego chleba

19-12-2007

Zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Świętej Jadwigi, które ma swój klasztor w Przyszowicach, wypiekają opłatki liturgiczne. Ich hostie i komunikanty trafiają do parafii w całej katowickiej diecezji, ale także poza jej granice.
Duże są dla księży, do konsekracji mszy świętej. Małe dla wiernych. Wszystkie cienkie, delikatne, kruche i połyskliwe, z subtelną ornamentyką. Na dni powszednie to hostia, krzyż. Na święta Bożego Narodzenia ornamentyka zmieniana jest według życzenia: stajenka betlejemska, Święta Rodzina i żłobek z Dzieciątkiem Jezus. Wyrobem hostii i komunikantów siostry jadwiżanki zajmują się już od czasów przedwojennych. 1 października 1937 roku w ich klasztorze poświęcono i uruchomiona pierwszą na Śląsku opalaną elektrycznie piekarnię opłatków liturgicznych, a decyzją kurii do ich wypieku dopuszczono siostry jadwiżanki.

Mąka i woda
– I tak pieczemy ten boski pokarm od siedemdziesięciu lat – mówi siostra Antonia, mająca pod pieczą przyklasztorną piekarnię. W robieniu wypieków nie ma żadnej tajemnicy. Wystarczą do tego mąka i woda. – Mąka musi być oczywiście najwyższej jakości, bo przecież jest dodawana do tych najświętszych rzeczy – stwierdza siostra. Jak dodaje, pieczenie to żadna sztuka. Trudne są tylko początki, bo najpierw trzeba niestety zniszczyć trochę mąki. Dawniej wypiekiem opłatków, hostii i komunikantów mogły zajmować się wyłącznie osoby duchowne. Dzisiaj w tej branży dominują świeccy producenci.
– Jak to mówią, mamy wolny rynek i konkurencję. Nawet w wypiekaniu tych rzeczy. Teraz ksiądz pojedzie do np. księgarni św. Jacka i tam kupi sobie tyle opłatków, ile chce – opowiada siostra Antonia. Piekarnia w Przyszowicach też nie jest już taka jak dawniej, bo są tu zatrudnione osoby z zewnątrz. – Cóż, mamy niestety kryzys w powołaniach i musiałyśmy się wesprzeć pomocą pań świeckich, które jednak bardzo chętnie się zgodziły. Jest to dla nich jakaś praca, może pieniądze niewielkie, ale są ubezpieczone, no i robota na miejscu. One same wkładają w to naprawdę bardzo dużo serca – mówi siostra. Cały proces odbywa się w trzech niewielkich pokojach pod jej okiem oraz dwóch pań świeckich.

Jak na naleśniki
Wszystko zaczyna się w gorącym pomieszczeniu, gdzie pod ścianami stoi siedem maszyn. Pełną parą dziennie pracują trzy z nich. – Każda to matryca. Chochlą bierze się odpowiednią miarę ciasta i rozlewa się na gładkiej podstawie. Potem trzeba zacisnąć to górną pokrywą, na której są wygrawerowane wzory. Można powiedzieć, że funkcjonuje to jak gofrownica – śmieje się siostra Antonia. Ciasto do wypieku opłatków ma konsystencję ciasta naleśnikowego. Stąd i w pokoju unosi się zapach naleśników, jakie każdy z nas pamięta z rodzinnego domu. Obok każdej maszyny stoi pokaźna miska z ciastem. Choć to tylko mąka i woda, to, jak tłumaczy siostra, tajemnica wypieku tkwi w jakości mąki i właściwych proporcjach surowców.
– Mąka nie może być zanieczyszczona, bo wtedy na opłatkach pojawią się grudki. Natomiast jeśli zarobiłoby się ciasto w złych proporcjach, to albo nie rozprowadzi się po płycie, albo po prostu wyleje się z formy – tłumaczy siostra Antonia. Panie przez cały czas pracują na stojąco, bo wszystko odbywa się bardzo szybko. – Opłatki pieką się pół minuty. Jak potrzyma się je dłużej, to zbrązowieją bądź się spalą – wyjaśnia siostra. Maszyny są nowoczesne, wyposażone w termostaty i elektroniczne sygnalizatory. Na jednej płycie mieści się 56 okrągłych opłatków. 54 to małe komunikanty, czyli hostie dla wiernych, pozostałe to duże, dla księży. To, co w trakcie pieczenia wycieknie z formy, trafia dla zwierząt. Upieczony krążek ma jednak zupełnie inny smak niż hostia, którą przyjmujemy w kościele, czy wigilijny opłatek.

Czas suszenia
– Bo samo upieczenie to nie koniec procesu – wyjaśnia siostra Antonia. Kolejny krok kierujemy więc do suszarni. Tu krążki, poukładane na półkach, przechodzą proces odwilżania. – Muszą odparować, żeby się nie łamały i nabrały delikatności – objaśnia zakonnica. Wreszcie krążki z opłatkami trafiają do ostatniej obróbki. – Kiedyś wycinało się wszystko ręcznie. Później robiłyśmy to już maszynowo, ale liczenie odbywało się ręcznie. Dzisiaj technika poszła naprzód, więc do wycinania mamy maszyny, na których są zamontowane liczniki – siostra Antonia, pokazując urządzenie do tzw. wybijania opłatków. Wprawa siedzącej przy nim pani jest zadziwiająca.
Kilka minut i z krążka pozostaje podziurawione sitko. – Lata praktyki robią swoje – śmieje się kobieta, nie przerywając pracy ani na chwilę. Kiedy hostie są gotowe, czeka je jeszcze sitkowanie. – To ostatni etap. Nie jest to jakaś trudna czynność, ale niezbędna. Gotowe hostie trafiają na sitko, żeby wyeliminować wszystkie okruszki – opowiada siostra. Potem wypieki, pokompletowane według wzorów i wielkości, trafiają do kartonowych pudeł. Następnie albo przyjeżdżają po nie księża czy kościelni, albo siostry wysyłają je pocztą.

Nie na sprzedaż
– Oto i cała tajemnica naszych wypieków. Czasem w niedzielę podjedzie jakiś ksiądz czy kościelny, bo gdzieś w jakimś kościele zabraknie opłatków. Zawsze go załatwiamy – mówi zakonnica. Siostry nie pieką opłatków na sprzedaż. – To wiązałoby się z podatkami i masą biurokracji – tłumaczy zakonnica. Jednak co roku do bramy dzwonią mieszkańcy, którzy bez opłatka od sióstr nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia. – Jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś odszedł od nas z pustymi rękami – śmieje się siostra Antonia.



Zakonnica i dwie mieszkanki Przyszowic pracują w klasztornej piekarni po osiem godzin dziennie. Jak mówią, to zajęcie daje im wiele satysfakcji. W ciągu dnia wypiekają około 35 tys. opłatków, miesięcznie 500-600 tys., a rocznie ok. 6,5 miliona. Najwięcej roboty mają przed każdymi świętami. Nie robią zapasów mąki. Z reguły kupują jej 600 kilogramów. Dopiero kiedy zaczyna jej brakować, zamawiają kolejną partię. (MS)


Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca COMagdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
09-02-2012 35-letnia Magdalena P. przyznała podczas przesłuchania w prokuraturze, że spaliła w piecu swoje nowo narodzone dziecko. Twierdzi, że choć urodziło się żywe, chwilę potem zmarło.
Jestem za śląską kasąJestem za śląską kasą
09-02-2012 Rozmowa z Andrzejem Sośnierzem, byłym dyrektorem nieistniejącej już Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych
Bezdomny chciał się ogrzać, podpalił śmieci w piwnicy
09-02-2012 Trzy osoby ucierpiały na skutek zadymienia w bloku przy ulicy Patriotów w Rybniku Boguszowicach.
Pożar dachu przy ulicy Malinowej w Rybniku
09-02-2012 Akcja gaśnicza trwała blisko trzy godziny. Straty oszacowano na około 5 tys. zł
Czy matka spaliła noworodka w piecu? Trwa przesłuchanie w prokuraturze
09-02-2012 Obecnie w wodzisławskiej prokuraturze trwa przesłuchanie 35-letniej mieszkanki gminy Gorzyce.
GUS ukrywa liczbę ŚlązakówGUS ukrywa liczbę Ślązaków
08-02-2012 Główny Urząd Statystyczny podaje wyniki spisu dotyczące demografii, a nie podaje danych dotyczących liczebności mniejszości narodowych czy etnicznych. Ślązacy są oburzeni.
Jak rodzić z uśmiechem?Jak rodzić z uśmiechem?
08-02-2012 Jest już alternatywa dla znieczulenia zewnątrzoponowego. To gaz rozweselający, bezpieczny zarówno dla dziecka, jak też dla matki.
Historia: Taki był Rybnik po 1922 rokuHistoria: Taki był Rybnik po 1922 roku
08-02-2012 Co działo się w mieście po przejęciu władzy przez Polskę w 1922 roku? Piszemy o tym za ówczesną gazetą.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
08-02-2012 Policja zatrzymała 35-letnią kobietę, która jeszcze w styczniu była w zaawansowanej ciąży. Co się stało z noworodkiem? Są podejrzenia, że dziecko zostało spalone w piecu!  
Okradał ten sam sklep, aż wpadł
08-02-2012 Młody człowiek podejrzany o kradzież papierosów i alkoholu wartości 2,5 tys. zł
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplejMróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
08-02-2012 Służby komunalne w wielu miastach zareagowały na falę potwornych mrozów. Na ulicach można ogrzać się przy koksownikach.
Uczelnia dla pielęgniarekUczelnia dla pielęgniarek
08-02-2012 Jak szkoła się przekształci, nasze pielęgniarki będą mogły na miejscu uzupełnić swoje wykształcenie.
› zobacz więcej...