Subskrypcja newslettera

Pomyślnie zapisno adres e-mail!
Dziękujemy!

Aby skonfigurować swoją subskrypcję kliknij tutaj

Zmień miasto dla prognozy pogody

Wybierz miasto:

09 lutego 2012WodnikZnak zodiaku: Wodnik
(20.01 - 18.02)

» horoskop dla Wodnik
Pogoda dla:[ zmień miasto ]
DziśJutro
słaby śnieg-8-13°C
zachmurzenie umiarkowane-10-14°C
Imieniny:
Apolonia, Cyryl, Marian
» złóż życzenia
Przeszukaj:
Media:
Dział:
Branża:
Dział:
Dział:
Utwórz kanał RSS:
Dział: Miasto: Ile:
Dział: Ile:
Zapisz się na newsletter, który otrzymasz na adres e-mail:wysyłaj:
Zaloguj się do swojego profilu:
[ zapomniałem hasło ]
Nie masz jeszcze konta?Zarejestruj się
Zaloguj poprzez Facebook
Marian Hudek zdobył najwyższą górę świata

Spełnione marzenie

19-12-2007

44-letni Marian Hudek, właściciel firmy remontowo-budowlanej z Jastrzębia Zdroju, stanął na szczycie najwyższej góry świata. Mount Everest to marzenie każdego himalaisty. Najpierw zobaczyć go na własne oczy, a później zdobyć. Pewnej nocy w styczniu podjął decyzję: spróbuję. Wyprawa ruszyła wiosną 2007. Trójka himalaistów ze Śląska: Marian Hudek z Jastrzębia Zdroju, Roman Dzida z Czechowic-Dziedzic oraz Robert Rozmus z Tychów postanowili zdobyć Mount Everest od strony północnej, czyli trudniejszej. Marian Hudek był siódmym Polakiem, który wszedł na ten szczyt od tej strony.

Kondycyjne wprawki
– Najpierw zafascynowały mnie polskie Tatry. Później przyszła kolej na Alpy i trekkingi w Himalajach – mówi Hudek. Pod koniec lutego 2004 roku wraz z synem Krzysztofem wyruszyli na trekking, którego punktem docelowym była główna baza pod Mount Everest (5400 m n.p.m.), skąd wyruszają wszystkie ekipy podejmujące próbę zdobycia szczytu. Wspinaczka trwająca około dwóch tygodni miała pomóc w przyzwyczajeniu się do wysokogórskiego klimatu. Po raz drugi podziwiali górę w całej okazałości 2 października 2006 roku, stojąc na szczycie Cho Oyu – szóstej góry świata. Jednak prawdziwym sprawdzianem wytrzymałości fizycznych i psychicznych jest wspinaczka na szczyt.
– To trudna i kosztowna wyprawa. Wymaga solidnego przygotowania– mówi jastrzębski himalaista.
Najlepszy okres, w którym można rzucić wyzwanie największej górze świata, rozpoczyna się na początku maja i trwa przez około 25 dni. To pora przedmonsunowa. Przez pozostałą część roku zdobycie Mount Everestu jest prawie niemożliwe z powodu bardzo złych warunków pogodowych. Nagłe załamania aury, huraganowe wiatry, bardzo niskie temperatury, a do tego ogromna wysokość (8850 m n.p.m.) i kłopoty z oddychaniem.

Tam i z powrotem
Pierwszy etap podróży rozpoczął się 2 kwietnia. Przelot składał się z trzech etapów: Kraków – Frankfurt – Katar – Katmandu. Do Nepalu ekipa dotarła w nocy z 3 na 4 kwietnia. W Katmandu spędzili trzy dni. Ten czas poświęcili na uzupełnienie brakującego sprzętu do wspinaczki. Priorytetem był zakup butli i masek tlenowych, co przysporzyło niemałych kłopotów. Ekipa składała się z trzech Polaków i dwóch Szerpów. Dotarcie do głównej bazy zabrało im sześć dni. Następnie z jakami, poprzez bazę pośrednią (Middle Base Camp – 5800 m), wyprawa przedostała się do tzw. bazy wysuniętej ABC (6400 m n.p.m.). Na takich wysokościach ludzki organizm nie potrafi się regenerować i każdy dzień przynosi stopniowy ubytek sił. Droga na szczyt wiodła przez trzy obozy przejściowe: na wysokości 7 tys. m, 7600 m i 8300 m. Transportem i rozbijaniem namiotów w kolejnych obozach zajmowali się Szerpowie. Przygotowanie do ataku szczytowego wymaga kilku wejść aklimatyzacyjnych, które odbywają się stopniowo na coraz to wyższe wysokości: pierwszy obóz i z powrotem, potem drugi obóz i z powrotem i tak kilka razy.

Strefa śmierci
Początek maja przyniósł ze sobą pierwsze tzw. okno pogodowe – 7 maja postanowiłem rozpocząć atak szczytowy. Wraz z Szerpą Mingmą Tembą ruszyliśmy w górę – relacjonuje Marian Hudek.
Pierwszy obóz na wysokości 7000 m, na Przełęczy Północnej. Ten odcinek jest bardzo stromy, oblodzony i ośnieżony i trudno go pokonać. Jedynym zabezpieczeniem jest tam lina „poręczowa”, która znacznie ułatwia wspinaczkę. Wspinaczka kończy się w obozie ll, na wysokości 7600 m. Dwieście metrów wyżej zaczyna się tzw. strefa śmierci, w której przebywanie dłuższe niż 48 godzin grozi utratą życia. Niestety 9 maja nastąpiło załamanie pogody. Bardzo silny wiatr uniemożliwia dalszą wspinaczkę.
– Miałem wrażenie, jakby nasze namioty zaraz miały pofrunąć razem z nami w niebo. Śniegu było tak dużo, że namioty trzeba było raz po raz odkopywać. Ostatecznie podjęliśmy decyzję o powrocie do bazy ABC – relacjonuje himalaista.
Po dwóch dniach Hudek podjął kolejną próbę wejścia na szczyt. 13 maja dotarli do drugiego obozu, a po noclegu do obozu trzeciego na wysokości około 8 300 m. Rozbicie tam namiotu w wietrznych warunkach, przy temperaturze -30 stopni C, to niemały wyczyn.
Ostateczny etap ataku na szczyt rozpoczął się w nocy. Trzeba ruszyć tak wcześnie, by rano być na szczycie i trafić na dobre warunki pogodowe. Około godziny 22 krok za krokiem, rozświecając ciemności tylko lampką czołową, zmierzali do góry. Około 7 rano dotarli na szczyt. Radość wymieszana z niesamowitym zmęczeniem. 30 minut czasu, kiedy można się rozkoszować widokiem i osiągnięciem celu. Potem trzeba schodzić.
Zabrakło herbaty i trzeba było wytrzymać 11-godzinny marsz do obozu z potwornym pragnieniem. Marian Hudek spędził w bazie ABC cztery dni, czego szybko pożałował, ponieważ nie mógł tam zregenerować utraconych podczas wspinaczki sił. Chciał poczekać na współtowarzyszy wyprawy, atakujących właśnie szczyt, którzy posiadali sprzęt niezbędny do porozumiewania się z ze światem. – Powiedziałem sobie, że nie zejdę dopóki nie zadzwonię do domu, do rodziny – mówi Hudek.


Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
08-02-2012 Policja zatrzymała 35-letnią kobietę, która jeszcze w styczniu była w zaawansowanej ciąży. Co się stało z noworodkiem? Są podejrzenia, że dziecko zostało spalone w piecu!  
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
08-02-2012 Główny Urząd Statystyczny podaje wyniki spisu dotyczące demografii, a nie podaje danych dotyczących liczebności mniejszości narodowych czy etnicznych. Ślązacy są oburzeni.
Jak rodzić z uśmiechem?Jak rodzić z uśmiechem?
08-02-2012 Jest już alternatywa dla znieczulenia zewnątrzoponowego. To gaz rozweselający, bezpieczny zarówno dla dziecka, jak też dla matki.
Okradał ten sam sklep, aż wpadł
08-02-2012 Młody człowiek podejrzany o kradzież papierosów i alkoholu wartości 2,5 tys. zł
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplejMróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
08-02-2012 Służby komunalne w wielu miastach zareagowały na falę potwornych mrozów. Na ulicach można ogrzać się przy koksownikach.
Uczelnia dla pielęgniarekUczelnia dla pielęgniarek
08-02-2012 Jak szkoła się przekształci, nasze pielęgniarki będą mogły na miejscu uzupełnić swoje wykształcenie.
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
08-02-2012 Światek żużlowy nie znosi pustki. Tym razem pojawiła się w nim Niezależna Grupa Wsparcia Rybnickiego Żużla.
Zaginęła 42-letnia Katarzyna Rusin Zaginęła 42-letnia Katarzyna Rusin
08-02-2012 Policjanci z Wodzisławia poszukują Katarzyny Rusin z Turzy Śląskiej.
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta! Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!
07-02-2012 Wodzisław rozgrzewa mieszkańców: Najpierw koksioki, a teraz ciepłe jedzenie!
W Rybniku kradną paliwo na potęgę
07-02-2012 W ostatnim czasie na terenie Rybnika coraz częściej zdarzają się kradzieże paliwa z ciężarówek i maszyn budowlanych. Często jednak pozostawione są one bez należytego nadzoru. 
Zygzakiem po Mikołowskiej. Powód? Trzy promile!
07-02-2012 Kierowca dostawczego lublina wydmuchał na alkomacie ponad 3 promile alkoholu. Ledwie trzymał się na nogach.
Pożar w domu zbieracza rupieci
07-02-2012 Wczoraj późnym wieczorem strażacy gasili pożar domu jednorodzinnego przy ul Płonki w Jastrzębiu Zdroju. Nikt na szczęście nie ucierpiał.
› zobacz więcej...