Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Okazuje się, że nie warto korzystać z usług biur tłumaczeń językowych, zwłaszcza jeśli chodzi o przekład na polski dokumentów w niezbyt popularnych językach obcych. Przekonała się o tym Czytelniczka, która poskarżyła się nam na nieuczciwe jej zdaniem praktyki stosowane w jednym z raciborskich biur tłumaczeń.
Pani Krystyna chciała przetłumaczyć cztery strony urzędowych dokumentów z japońskiego na polski. Udała się zatem do biura. Tu poinformowano ją, że nie ma problemu, a koszt usługi wyniesie 122 zł (z VAT-em) za jedną stronę. – Przyjęłam tę cenę, zakładając, że jest to cena rynkowa takich świadczeń. Po odebraniu tłumaczenia ze zdumieniem stwierdziłam, że tłumacz przysięgły języka japońskiego w Warszawie pobrał 444 zł z VAT-em za osiem stron tłumaczeniowych, co zostało zaznaczone. A tymczasem ja w raciborskim biurze zapłaciłam 976 zł – opowiada nasza Czytelniczka. W tej sytuacji poprosiła szefa biura tłumaczeń o wyjaśnienie, skąd ta różnica.
Koszt pośrednictwa
Usłyszała, że kwota 976 zł jest zgodna z cennikiem biura. – Współpracujemy z tłumaczami w Polsce i za granicą, bo nie mamy na miejscu fachowców od każdego języka. To, ile pobrał tłumacz, nie ma znaczenia. Mam prawo wynająć tłumacza, a klientka zawierała umowę z nami, a nie z tłumaczem z Warszawy – stwierdza właściciel biura w Raciborzu. Pani Krystyna uważa, że została nabita w przysłowiową butelkę i zarzuca firmie nieuczciwe działanie. – Przy przyjmowaniu zlecenia nie poinformowano mnie, że 50 proc. ceny to koszty pośrednictwa, a konkretnie wysłania listem poleconym dokumentów do tłumacza przysięgłego w Warszawie – mówi.
Jak dodaje rozżalona, gdybym była w pełni poinformowana, jak biuro załatwia takie sprawy, to na pewno nie skorzystałaby z jego usług. Szef biura twierdzi natomiast, że konsultowano z nią wykonanie usługi. – Polski przekład jednej strony dokumentu w języku japońskim zajmuje rzeczywiście dwie strony. Przepisy dotyczące tłumaczeń jasno określają, że jedna strona tłumaczeniowa to 1125 znaków, razem ze spacjami. Klientka była o tym informowana i przyjęła to do wiadomości. Otrzymała zatem osiem stron tłumaczeniowych czterostronicowego dokumentu w języku japońskim – wyjaśnia właściciel biura.
Ku przestrodze
Pani Krystyna poinformowała nas o swojej sprawie ku przestrodze, jak mówi, dla innych Czytelników. – Teraz już wiem, że lepiej wyszukać sobie tłumacza poprzez internet, a nie od razu biec do biura tłumaczeń – podsumowuje nasza Czytelniczka. Joanna Urban, powiatowy rzecznik konsumentów w Raciborzu, uważa jednak, że biuro zachowało się uczciwie. – Takie placówki rzeczywiście wyliczają koszt swoich usług od jednej strony tłumaczeniowej – podsumowuje.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!