Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

Na trasie budowy autostrady A1 co jakiś czas odkrywane są znaleziska. Jedne wybuchowe, inne zabytkowe. Zaczęło się od pocisków artyleryjskich, min, granatów oraz ostrej amunicji w Dębieńsku. Od kwietnia do sierpnia saperzy wywieźli stamtąd kilkadziesiąt sztuk niewybuchów.
Potem zastąpili ich archeolodzy. W piątek, 23 listopada, zakończyli prace na terenie szczejkowickich i stanowickich lasów. W tym miejscu w marcu przyszłego roku rozpocznie się budowa kolejnego odcinka autostrady Bełk – Świerklany. Piątka archeologów z łódzkiej Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej „Barta” penetrowała teren na zlecenie Muzeum Śląskiego, które wygrało przetarg na przeprowadzenie kontroli odcinka A1 pod kątem znalezisk historycznych. Poszukiwania zakończyły się sukcesem, bo w szczejkowickim lesie znaleźli pozostałości XIII-wiecznej osady. Na głębokości zaledwie kilku centymetrów poniżej ściółki leśnej natrafili na jamy ziemne, w jakich kilka wieków temu mieszkali ludzie. Z ziemi wydobyli m.in. fragmenty naczyń glinianych i ceramicznych oraz żelazny nóż. Znalezisko nie ma wielkiej wartości ekspozycyjnej. Ma znaczenie naukowe i poznawcze. Ustalono, iż przypuszczalnie dawni mieszkańcy osady zajmowali się wyrobem smoły. Świadczyć o tym mogą występujące na wszystkich znalezionych w lesie przedmiotach ślady dziegciu oraz smoły. No, no, ależ niesamowity zbieg okoliczności. Mamy więc do czynienia z protoplastami współczesnych budowniczych autostrady.
Szczejkowickie odkrycie nie jest jedynym, na które natrafili archeolodzy. Wcześniej, na odcinku w Świerklanach odkryli zwierzęcy grób. W środku znaleźli szczątki owcy lub kozy spalonej najprawdopodobniej w trakcie religijnego obrządku. Przypuszczają, że natrafili na ślad osady z epoki brązu, a więc datowaną na 1800 r. p.n.e.