Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2714°C
Radni z Nędzy obrazili się na wójt Annę Iskałę, która wyjazdowe posiedzenie gminnej komisji oświaty określiła mianem pijaństwa, bo niczego takiego podobno nie było.
We wrześniu komisja udała się do Lubomi. Jej członkowie zapoznawali się z inwestycjami w szkołach. Potem wójt Czesław Burek zaprosił ich do podstawówki w Lubomi. Według uczestników spotkania, chcących jednak zachować anonimowość, atmosfera była luźna i niektórzy wyciągnęli butelki. – Wiadomo, jak jest alkohol, to są dyskusje. Pewne osoby zaczęły wytykać błędy pani wójt, a ona zdenerwowała się i pojechała do domu – twierdzi nasz rozmówca. Na sesji październikowej Anna Iskała stwierdziła, że zamiast merytorycznej pracy było pijaństwo.
– Czy widzi pan coś złego w postępowaniu radnych? – pytała szefa rady. Waldemar Wiesner odparł, że nie. I na tym obrady zakończono. Słowa pani wójt widać dotknęły radnych dopiero wtedy, gdy przeczytali je w protokole z sesji, który mieli przyjąć na sesji listopadowej. – Pijaństwo to za mocne stwierdzenie – uznała Ewelina Krakowczyk. Waldemar Wiesner żądał sprecyzowania, kto ile wypił. – Ja nie przyjmę takiego protokołu. Ludzie będą to czytali na stronach internetowych gminy. Nie można takich spraw załatwiać w komisjach? – pytała Renata Bienia. – To było posiedzenie komisji, a my jesteśmy osobami publicznymi, więc pora przyznać, że było to złe zachowanie – stwierdził Gerard Przybyła. Dodał, że sam pił tylko kawę.
– Nie będę niczego poprawiała. Ta sytuacja potwierdza, że konieczne jest nagrywanie sesji, o co walczę od dawna. Nie jestem pewna, czy użyłam słowa pijaństwo, ale zawarta w protokole opinia oddaje moje odczucia – dodała pani wójt. Ostatecznie radni nie przyjęli protokołu, choć, jak dowiedzieliśmy się w urzędzie wojewódzkim, nie mogą tego nie zrobić. Jak zapewnia Anna Iskała, kolejne sesje będą nagrywane, żeby już nie doszło do takiej sytuacji. – Radni są dorośli i muszą odpowiadać za swoje słowa i czyny – uważa pani wójt.