Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2714°C
– Co to jest „jesienna depresja”? Pod koniec października, a szczególnie w listopadzie, słyszymy, że kogoś dręczy nieustanna chandra. Mówi się wówczas, że mamy do czynienia właśnie z „jesienną depresją”.
– Nie ma takiej jednostki chorobowej. Medycyna zna jedynie depresję bez dodatkowych przymiotników. Termin „jesienna depresja” przyjął się ze względu na porę roku, kiedy u wielu osób nasilają się objawy tej choroby. Zjawisko dotyczy więc ludzi ze skłonnością do depresji.
– Jakie czynniki sprzyjają zachorowaniu na depresję?
– Jesienią mamy coraz mniej światła. Dzień staje się krótszy, niebo częściej przykrywają chmury. Nieraz całymi dniami pada deszcz. Taka aura sprzyja popadaniu w złe nastroje. O depresji mówimy jednak dopiero wtedy, gdy przez co najmniej miesiąc i dłużej występuje razem kilka symptomów. Po pierwsze, obserwujemy u danej osoby objawy w sferze emocjonalnej. Chory często narzeka, że nic mu się nie chce; popada w złe nastroje. Świat mu zagraża, a on jest człowiekiem bezwartościowym. Po drugie, mamy do czynienia z symptomami w sferze poznawczej. Osobę dręczy nieustanne negatywne myślenie typu: „nic mi się nie uda”. Po trzecie, chory traci motywację do robienia czegokolwiek. Uważa, że „wszystko jest bez sensu”. W konsekwencji unika kontaktu z innymi ludźmi, ma tendencje do izolacji. Wreszcie po czwarte, wymienionym już oznakom towarzyszą dolegliwości fizyczno-somatyczne: kłopoty ze snem (z zasypianiem, sen krótki, płytki lub przerywany, koszmary senne); zaburzenia łaknienia (brak apetytu lub napady obżarstwa) i jelitowo-gastryczne, ale również napięciowe, napadowe bóle głowy, karku czy mięśni. Chory nie może poradzić sobie sam ze sobą.
– Wtedy pozostaje już tylko wizyta u lekarza...
– Tak, można pójść do lekarza ogólnego. W razie potrzeby skieruje on pacjenta do specjalisty z zakresu psychiatrii. Można też skorzystać z pomocy psychologa. Skuteczne leczenie polega na równoczesnym podawaniu leków i psychoterapii. W całym procesie zdrowienia bardzo ważna jest rola rodziny, która powinna wspierać chorego.
– Kogo najczęściej dotyka depresja?
– Tu nie ma reguły ani grup szczególnego ryzyka. Jest to choroba dosyć demokratyczna. Na depresję zapadają: kobiety, mężczyźni, dzieci, młodzież, pracownicy i bezrobotni, osoby z wykształceniem podstawowym, wyższym, zawodowym czy średnim, robotnicy, naukowcy – ludzie bez względu na status społeczny i materialny.
– Jak najlepiej chronić się przed chorobą?
– To rzecz bardzo indywidualna. Na pewno warto mieć jakieś hobby, pasję czy zainteresowania. Każdy z nas interesuje się czymś innym. Ja np. uprawiam różne sporty. Gdy na dworze jest ciepło, jeżdżę na rolkach. Zimą zakładam łyżwy. Rekreacyjnie ćwiczę fitness. Wysiłek fizyczny znakomicie wpływa na funkcjonowanie organizmu, wyzwala np. serotoninę, zwaną hormonem szczęścia. Ktoś inny lubi poczytać książkę, słucha muzyki, tańczy w zespole regionalnym albo zbiera znaczki. Depresji przeciwdziała także pozytywne nastawienie do świata i ludzi. Szczególnie ważną ozdrowieńczą rolę pełnią tu głębokie relacje z rodziną czy gronem przyjaciół. W długie jesienne wieczory można przecież siąść i porozmawiać z bliskimi sobie osobami. Ponadto warto mądrze gospodarować swoim czasem i nauczyć się umiejętnie odpoczywać. Nie wolno przeładowywać programu dziennych zajęć. Czasem naprawdę warto zmniejszyć tempo życia. Często mówimy o depresji wolnych weekendów, która może współwystępować z pracoholizmem. Osoba dotknięta tym zaburzeniem nie potrafi się zrelaksować – nawet w weekend. Czuje się dobrze dopiero w pracy. Ale tak funkcjonować nie da się bez końca. W pewnym momencie trzeba będzie zapłacić swoim zdrowiem, człowiek nie jest bowiem maszyną.