Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°CPrace Powiatowej Rady Zatrudnienia w Jastrzębiu paraliżują członkowie, którzy od blisko roku nie stawiają się na jej posiedzeniach, bo, jak się okazuje, wcale nie są nimi zainteresowani. Czy jest sposób na rozwiązanie problemu? Wychodzi na to, że niestety nie, przynajmniej na razie.
Powiatowe i wojewódzkie rady zatrudnienia mają opiniować działania placówek zajmujących się problematyką bezrobocia. W przypadku Jastrzębia chodzi o powiatowy urząd pracy. W tym roku rada nie zdołała jednak wydać żadnej wiążącej opinii, bo też w jej składzie nadal widnieją nazwiska byłych radnych: Henryka Kapola, Jarosława Ligasa i Joachima Langera. Ponadto członkiem gremium nadal jest Adam Filipowski, były delegat do izby rolniczej województwa śląskiego. – Kogo oni obecnie reprezentują? – pyta radny Zbigniew Rutkowski. I sam udziela sobie odpowiedzi: nikogo. Zebrania rady po prostu ich nie interesują.
Z tego też powodu radny Rutkowski wystąpił do prezydenta Mariana Janeckiego z prośbą o rozwiązanie tej patowej sytuacji. Póki co nie wiadomo, jaki los spotka powiatową radę zatrudnienia, bo prezydent odpowiedział, że nie ma podstawy prawnej do odwołania dotychczasowych członków. – Taka postawa prezydenta jest co najmniej dziwna. W takich warunkach normalne funkcjonowanie rady jest przecież niemożliwe – mówi radny Rutkowski. Zebrania rady odbywają się raz na kwartał. W tym roku ani razu nie miały one jednak mocy sprawczej, bowiem zabrakło kworum do podjęcia opinii wiążących dla kierownictwa pośredniaka.
– Nie jest to wygodna dla nas sytuacja. Dotychczas niemal wszystkie plany finansowe urzędu opiniowane były przez radę zatrudnienia – mówi wprost Andrzej Koba, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Jastrzębiu.
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Jak rodzić z uśmiechem?
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek
Kto ma pomysł na rybnicki żużel?
Wodzisław: Gorąca zupa od miasta!