Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

2714°C
2815°CNo i mamy kolejny pasztet. Posłowie przegłosowali rozwiązanie Sejmu, skazując społeczeństwo na ponadmiesięczną kampanię wyborczą, a państwo na koszty przedterminowych wyborów. Co niektórzy, jeszcze przed historycznym głosowaniem, wrócili do roli oblatywaczy, którzy pojawiają się wszędzie tam, gdzie liczba zgromadzonych wyborców jest większa niż dziesięć. Znów są blisko ludu i jego problemów, rozumieją, dostrzegają, obiecują, przysięgają. Rozpoczyna się budzenie do życia złudzeń i reanimowanie nadziei, że doczekamy się w końcu mądrych rządów. Batalia wyborcza będzie krótka, za to intensywna, ostra i brutalna. Kampanią będzie teraz podszyte prawie wszystko, każde wystąpienie premiera czy prezydenta, szeregowego eksposła, a nawet prognoza pogody. Jak zauważył jeden z komentatorów wydarzeń politycznych, do wyborów jest zbyt mało czasu, by partie i ugrupowania bawiły się w lansowanie nowych twarzy. Raz jeszcze zamieszamy więc tę samą zupę i zobaczymy, co z niej wyciągnie wyborcza chochla.
Wyniki głosowania nad rozwiązaniem parlamentu sami posłowie skwitowali gromkimi brawami. Przyznam szczerze, że nie bardzo wiem, cóż owe brawa miały znaczyć. Nie pomogli mi również znajomi, których pytałem o interpretację owej sejmowej owacji. Brawa są zwykle wyrazem uznania, uwielbienia i wdzięczności, a przecież poczynania naszych parlamentarzystów mogą budzić wszelkie uczucia z wyjątkiem wspomnianych trzech. A może w taki właśnie sposób parlamentarzyści dali wyraz uczuciu ulgi, że wreszcie zostali zwolnieni ze służby i nie będą już dźwigać na swoich barkach odpowiedzialności za losy kraju?
Wciąż mam wrażenie, że ucząc się demokracji, na razie poznajemy wyłącznie jej minusy. Przynajmniej w skali kraju, bo Bogu dzięki lokalne samorządy na tle tej państwowej mizerii spisują się na ogół dobrze.
Kadencja Sejmu miała trwać cztery lata. Trzeba ją było skrócić nie dlatego, że poziom dobrobytu w Polsce osiągnął maksymalną dopuszczalną wartość albo dlatego, że wyczerpała się lista ustaw wymagających nowelizacji. Powód jest zgoła inny.
Na mój rozum brawa posłów były raczej nie na miejscu, winni raczej zwiesić głowy i pokornie w milczeniu opuścić sejmowe ławy. Schodzą w końcu ze sceny jak aktorzy, którzy nie udźwignęli powierzonej im roli, jak kadra narodowa, która w aktualnym składzie nie jest już w stanie wygrywać meczów. Pytanie tylko, czy na podorędziu są lepsi zawodnicy?
Ile październikowe wybory będą mieć ze sportowej rywalizacji, przekonamy się niebawem. Na razie rozpoczęła się słowna wolna amerykanka i dobieranie rywali, czyli obstawianie liderami poszczególnych partii list wyborczych. Wszystko to nie sprzyja naszym przygotowaniom do mistrzostw Europy w 2012 roku. Na mój rozum zamiast Euro doczekamy się dyplomatycznej wojny polsko-ukraińskiej. Bo jeśli Ukraińcy zrobią, co trzeba, i przygotują się do tych mistrzostw, a my damy plamę, to po decyzji UEFA o przeniesieniu ich np. do Włoch – Ukraina, jako nabita w butelkę, zwróci się do nas o zwrot kosztów. Im bliżej do piłkarskich mistrzostw, tym bardziej absurdalna wydaje mi się decyzja o przyznaniu ich organizacji dwóm tak zapóźnionym krajom. Ale skoro rozwiązanie Sejmu rozwiązujący potrafili skwitować brawami, to niewykluczone, że i decyzja o odebraniu nam mistrzostw również wywoła narodową ulgę i ogólnopolską euforię.