Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°C
Okazuje się, że wykup mieszkania komunalnego może być świetnym interesem. Jak wynika z informacji zebranych przez Zbigniewa Rutkowskiego, szefa komisji rewizyjnej jastrzębskiej rady miasta, lokale wykupione z wysokimi bonifikatami były sprzedawane z dużym zyskiem.
Trzy lata temu komisja skontrolowała sposób ich sprzedaży. Sprawy te regulowały dwie uchwały z 1999 i 2002 roku. Określały one warunki wykupu lokali dla najemców, bo to oni mieli pierwszeństwo, tryb sprzedaży, kwestię bonifikat, zawierały też zapisy mówiące o tym, że ulgi podlegają zwrotowi, jeżeli dojdzie do zbycia przed upływem pięciu lat od momentu zawarcia aktu notarialnego. W 2004 roku komisja doszukała się 20 przypadków, kiedy najemcy wykupili lokal z bonifikatą sięgającą 75 procent, a potem sprzedali na wolnym rynku.
Kiedy zwrot
W czterech przypadkach miasto zażądało sądownie zwrotu bonifikat. W pozostałych odstąpiono od tego kroku, gdyż zbycie nastąpiło na rzecz osób bliskich. Przykładowo jedno z mieszkań przy ul. Edukacyjnej wykupiono 22 marca 2002 roku, darowano osobie bliskiej 25 marca 2003 roku i jeszcze tego samego dnia sprzedano. Miasto zasłaniało się niejasnymi przepisami. Według opinii prawnej katowickiej kancelarii istnieje duża dowolność w interpretacji przepisów dotyczących zbycia mieszkań krewnym. W magistracie uznano, że w tej sytuacji nie warto występować do sądu, gdyż istnieje duże ryzyko przegrania procesów, a więc również poniesienia niepotrzebnych kosztów.
– Sytuacja prawna nie jest tak prosta. Od 1 stycznia 1998 roku, zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami, miasto mogło, ale nie musiało dochodzić zwrotu zwaloryzowanej bonifikaty. Zapis o tym, że nabywca jest zobowiązany do zwrotu bonifikaty, nie pojawił się bowiem ani w uchwale, ani w akcie notarialnym, ani w protokole uzgodnień. Obowiązek zwrotu wprowadzili radni uchwałą z 29 czerwca 1999 roku, która weszła w życie 16 lipca 1999 roku. Od tej pory adekwatny zapis znalazł się także w protokole uzgodnień. Analizowaliśmy sprawę i okazało się, że w kilku przypadkach istniała podstawa do zwrotu bonifikaty. Tam, gdzie to było możliwe, miasto dochodziło należności – mówi wiceprezydent Krzysztof Baradziej.
Inna perspektywa?
– Zawinił mechanizm kontrolny i prawny, który uniemożliwiłby tu spekulacje – mówi radny Zbigniew Rutkowski. Krzysztof Baradziej podkreśla, że dziś wiele rzeczy oceniania się z perspektywy boomu na rynku, ale w czasach sprzedawania lokali istniała powszechna tendencja do pozbywania się zasobów komunalnych. Ludzie bardziej przecież troszczą się o własność swoją, nie cudzą. Do gminy należy 9,3 procent zasobów mieszkaniowych w Jastrzębiu. Jak podkreśla wiceprezydent Baradziej, zasób komunalny nie stanowił i nie będzie stanowił istotnej części mieszkań w mieście. W znakomitej większości lokale komunalne zagospodarowane są na stałe. Lokatorzy nie rozważają opcji przeprowadzki, a co za tym idzie oddania mieszkań do dyspozycji miasta.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek