Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°C
Od kilku miesięcy w Jastrzębiu Zdroju trwa budowa kanalizacji. Ta inwestycja, dotowana głównie przez Unię Europejską, jest obecnie największym przedsięwzięciem w mieście i oczkiem w głowie jego władz.
Tymczasem okazuje się, że nie wszyscy będą mogli być podłączeni do sieci. W takiej sytuacji znalazł się Andrzej Cwik. Najbardziej kuriozalne jest to, że wykopy, w których układa się kolektor w dzielnicy Moszczenica, przebiegają tuż za jego płotem. – O tym, że nie zostanę podłączony, dowiedziałem się przez przypadek od robotników prowadzących prace obok mojej posesji – mówi Cwik. Wcześniej przez wiele miesięcy otrzymywał korespondencję z magistratu i Jastrzębskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji dotyczącą uzgodnień w sprawie przebiegu rurociągu mającego doprowadzić sieć do jego domostwa.
Nic nie wiedzieli
Jeszcze w marcu otrzymał list od wiceprezydenta Franciszka Piksy, z którego dowiedział się, że „projekt budowlano-wykonawczy wraz z cesją praw pozwolenia na budowę został przekazany przez miasto do JZWiK”. Nic nie wskazywało na to, że rodzina Cwików zostanie bez przyłącza do gminnej sieci. – Przed kilkoma laty byłem w magistracie, bo zamierzałem wybudować na swojej posesji przydomową oczyszczalnię ścieków. Wtedy urzędnicy odradzili mi ten pomysł, bo, jak twierdzili, za kilka lat będzie budowana kanalizacja i na pewno zostanę podłączony – mówi rozgoryczony mieszkaniec.
Jego posesja położona jest niefortunnie w sąsiedztwie wiaduktu kolejowego. To powoduje, że dojazd jest bardzo utrudniony. Beczkowóz tu nie dotrze, bo droga wiedzie pod wiaduktem, którego wysokość nie przekracza 2,6 metra. – Są zatem problemy z opróżnianiem szamba. Nie mam też dostępu do miejskiego ujęcia wody, a ta ze studni nie nadaje się do picia – mówi pan Andrzej. Cwikowie muszą więc przywozić sobie wodę pitną z miejscowych źródełek. Ta ze studni służy im tylko do celów sanitarnych. Nie mogą zrozumieć, dlaczego w trakcie realizacji inwestycji ich posesja została skreślona z planu.
Rurociąg, nie kolektor
Nie otrzymali też o tej decyzji żadnej informacji ani ze strony inwestora, ani też firmy realizującej to zadanie. – Przed kilkoma dniami zapytałem robotników, jak przebiegała będzie rura do mojej studzienki. W odpowiedzi usłyszałem, że jej w ogóle nie będzie – mówi Cwik. Tadeusz Pilarski, dyrektor Jastrzębskiego Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, odpowiada, że to, co w tej chwili przebiega blisko płotu pana Cwika, to nie żaden kolektor kanalizacyjny, ale rurociąg tłoczny, w którym ścieki płyną pod sporym ciśnieniem. – Gdybyśmy podłączyli do niego budynek, nieczystości zwyczajnie zalałyby całe domostwo – wyjaśnia dyrektor.