Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°C
Mieszkańcy domów sąsiadujących z oczyszczalnią ścieków w Pszowie narzekają na dochodzący z niej smród. Domagają się od władz miasta reakcji i interwencji. Sprawę tę poruszono też na ostatniej sesji.
Marek Hawel, burmistrz Pszowa, nie ukrywa, że problem istnieje, choć nieprzyjemny zapach nie występuje non stop. Potwierdza to Leokadia Dąbkowska. – Ja tam nic nie czuję. Zresztą dawniej z nieoczyszczonych kanałów bardziej śmierdziało i jakoś trzeba było żyć. Podobnego zdania jest mężczyzna, który do Pszowa przyjeżdża w odwiedziny do rodziców. – Jestem tu od paru dni i nie czułem smrodu. Moi rodzice też nie skarżyli się na tego typu uciążliwości. Ale jeżeli mieszkańcy zgłaszają taki problem, to trzeba go rozwiązać – mówi.
Szkopuł w tym, że nie jest to takie proste, gdyż przy projektowaniu obiektów zapomniano o pewnych elementach. Na terenie oczyszczalni nie ma miejsca do załadunku osadu. Jak na razie spod wiaty, pod którą jest przechowywany, jest przenoszony ręcznie do ciężarówek. Problem rozwiązałby montaż taśmociągu, który ułatwiłby załadunek. Dodatkowo warto pomyśleć o zakupie prasy z osuszaczem osadu, gdyż to właśnie zbyt mokry osad jest przyczyną nieprzyjemnego zapachu. Z inwestycją tą może być jednak problem ze względu na brak miejsca na tego typu urządzenie. Fetor powstaje też podczas przelewania ścieków z jednej komory do drugiej. Ten akurat problem może zostać rozwiązany z chwilą podłączenia do oczyszczalni łaźni kopalni Rydułtowy-Anna. Ścieki zostaną znacznie rozrzedzone, co pozwoli zminimalizować przykry zapach. Nim jednak zostaną podjęte jakiekolwiek kroki, władze miasta chcą zlecić szczegółowe badania wyjaśniające, co jest przyczyną fetoru. Swoją ofertę złożył już Instytut Inżynierii Wody i Ścieków z Politechniki Śląskiej. Koszt takiej ekspertyzy to blisko 18 tys. zł.