Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°CW ostatnią niedzielę wybraliśmy się ze znajomymi na rowerową wycieczkę. Na jednej z bocznych dróg w Żorach Baranowicach usłyszeliśmy przedziwny ptasi gwar. Okazało się, że odgłosy pochodziły z jednego z przydrożnych dębów, który obsiadły tysiące szpaków. Gdy znaleźliśmy się w cieniu potężnego drzewa, siłą rzeczy robiąc trochę hałasu, z gałęzi o dziwo poderwało się jednak tylko kilkanaście ptaszków. Reszta nadal zawzięcie rajcowała, zupełnie nie przejmując się tym, co dzieje się wokół. Co te szpaki tam robiły? Może, jak zażartowała moja teściowa, miały wesele, a może zebrały się na jakąś naradę?
Pewne jest jedno: zachowywały się tak samo jak nasze elity polityczne. Szkopuł w tym, że szpaków nikt nie wybiera na żadne stanowiska, ale polityków już oczywiście tak, więc powinni wsłuchiwać się w głos narodu. Pytani o wyniki sondaży, bardzo kiepskie dla rządzących, odpowiadają jednak, że ankiety ankietami, a życie życiem, badania opinii publicznej to manipulacja i dopiero wyniki wyborów pokażą, jacy są wielcy, popularni i doceniani. To dlaczego boją się tych wyborów jak diabeł święconej wody? Oficjalnie zatem koalicja wciąż trwa, choć wszyscy wiemy, że już jej nie ma, w dodatku każda ze stron miała swój udział w jej zerwaniu. Każdej jednak wygodniej jest robić uniki, bo a nuż uda się przetrzymać przeciwnika?
Kiedy więc premier powołał swojego człowieka na stanowisko ministra rolnictwa, bo, jak stwierdził, nie doczekał się rozsądnej propozycji ze strony Samoobrony, LiS zagrzmiała, że złamał umowę koalicyjną. I tyle. W niedzielę Andrzej Lepper ogłosił jedynie, że ministrowie wywodzący się z Samoobrony oddadzą się do dyspozycji szefa rządu, co jednak nie oznacza, że złożą dymisję, a cała ta sytuacja zwalnia jego ludzi z obowiązku głosowania za propozycjami PiS. Łatwo zatem przewidzieć, że będzie forsował pomysł powołania komisji śledczej w sprawie tzw. afery w CBA, czyli swojej. Szef Samoobrony, którego, wbrew temu, co mówią członkowie PiS-u, popierają prawie wszyscy członkowie jego partii, odgraża się też wyciąganiem jakichś haków na premiera i oświadcza, że ten wygrał bitwę, ale jeszcze nie wojnę.
Ciekawe zatem, jakaż to wojna się toczy. O wyborców? O przetrwanie? Do tego nie trzeba otwierać żadnych frontów, tylko rządzić tak, jak się obiecało. Kiedy zatem elity polityczne wytaczają ciężkie działa, dochodzę do wniosku, że powinny poduczyć się historii, ale nie tej najnowszej, bo ta wychodzi nam już bokiem wraz z teczkami, które wyciekają z IPN-u, lecz antycznej, bo jest tam wiele mądrości. Wystarczy wspomnieć słowa Pyrrusa, starożytnego wodza i króla Epiru, który po kolejnym ciosie zadanym Rzymowi, ale znowu okupionym ogromnymi stratami, powiedział: jeszcze jedno takie zwycięstwo, a będziemy zgubieni. Z takiej podjazdowej wojny, jaką obecnie mamy w kraju, raczej nikt przecież nie wyjdzie z tarczą, ale na tarczy. I w tym właśnie jest problem.