Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°CWiele osób jest zupełnie bezbronnych wobec reklam. Nie mają systemu odpornościowego i ponoszą tego konsekwencje. A przecież każda reklama powinna raczej wzmagać naszą czujność, bo to nic innego jak eleganckie naciąganie.
Znajomy, który chadza do kina częściej ode mnie, co pewien czas wyrażając swoje rozczarowanie, powtarza: – Taki kiepski film, a tak go reklamowali! Popełnia oczywisty błąd, traktuje bowiem reklamę jak recenzję, a to przecież coś zupełnie innego. Jakiś czas temu sam wpadłem w takie sidła. Wybrałem się z żoną do kina na polski film, będący ekranizacją jednej z książek Agnieszki Grocholi. Po dziesięciu minutach seansu wiedziałem już, że wywaliliśmy pieniądze w błoto; romansidło à la flaki w oleju. Ociężałą fabułę i oczywisty, banalny happy end mógłbym twórcom filmu jeszcze wybaczyć, ale co gorsza, nie było w nim nic, na co warto by zwrócić uwagę. Ani jednego wciągającego wątku, ani jednej ciekawej, intrygującej postaci, ani jednego błyskotliwego dialogu. Nic. Przez chwilę zastanawiałem się, jak można pokazywać ludziom takie buble, ale zaraz pomyślałem sobie, że skoro już zapłacili za bilety, to można. W końcu sami byliśmy jednymi z tych, którzy przyczynili się do rzekomego kasowego sukcesu tego beznamiętnego filmidła. No właśnie, ów sukces wynikający ze sprzedaży biletów przypisałbym raczej reklamowemu zwiastunowi, serwowanemu w publicznej telewizji, niż samemu filmowi. Gdyby za bilety można było płacić po obejrzeniu filmu, wynik byłby na pewno znacznie gorszy. A swoją drogą szkoda, że kin nie można zrewolucjonizować na tyle, by system pobierania opłat za oglądanie był bardziej przyjazny dla kinomanów. Ci wciąż są zmuszeni do kupowania kota w worku. Dużo bardziej uczciwy byłby np. system autostradowy – połowa należności przed rozpoczęciem projekcji, połowa po obejrzeniu jej do końca. Wtedy wyniki finansowe poszczególnych filmów faktycznie odzwierciedlałyby ocenę publiczności. Oczywiście trzeba by również założyć margines błędu, uwzględniając tych, którzy w towarzystwie drugiego kinomana wybrali się nie na film, tylko do kina, oraz tych, którzy nie wyszli w trakcie seansu tylko dlatego, że wcześniej zmorzył ich sen.
W tym roku otwarto w Rybniku Centrum Plaza z pierwszym w regionie multikinem, we wrześniu swoje podwoje ma otworzyć Focus Park, w którym również będzie się mieścić podobny przybytek dziesiątej muzy. I tu niespodzianka, częściej od głosów zadowolenia z takiego obrotu sprawy słyszę głosy szczerego zatroskania rybniczan, martwiących się, czy aby na pewno dwa takie multikina w jednym mieście zdołają się utrzymać. A kogo to przepraszam obchodzi! Skoro ich utrzymanie będzie zależeć od liczby odwiedzających je kinomanów, to można przypuszczać, że owym kinomanom taka konkurencja wyjdzie tylko na dobre. Czy ktoś martwi się o obroty kolejnych stacji benzynowych czy supermarketów?