Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°C
Przestarzały transformator w ogrodzie państwa Krzykałów w Tworkowie spędza sen z powiek gospodarzom posesji. Obawiają się o własne bezpieczeństwo i bawiących się na podwórzu wnuków.
Wiele razy interweniowali w energetyce, by wymieniono dach transformatora, z którego zlatują dachówki. Pisma nie przynosiły jednak żadnych efektów, dlatego postanowili nie wpuszczać na swoją posesję służb energetycznych, które chciały usunąć awarię prądu po intensywnych burzach na początku lipca. Taka forma protestu, choć według firmy Vattenfall niezgodna z prawem, przyniosła jednak skutek. Niebawem transformator ma zostać naprawiony, a docelowo ma w ogóle zniknąć z prywatnej posesji.
Pani Adelajda Krzykała mówi, że nie ma nic przeciwko transformatorowi w jej ogrodzie: – Jest on tutaj od roku 1949 i nie przeszkadza nam. Jest uciążliwy w przypadku awarii, bo żeby służby mogły do niego się dostać, to musimy usuwać z podwórza wszystkie maszyny rolnicze i inne pojazdy. Wspomina, że dawniej energetyka dbała o transformator. Malowano go z zewnątrz, wymieniano uszkodzone dachówki. Od kilku lat obiekt jednak nie jest w żaden sposób utrzymywany i po prostu zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. – Z jego dachu co chwilę zlatują dachówki – dodaje pani Adelajda.
Gospodarze przez ostatnie kilka lat wysyłali wiele pism do zakładu energetycznego. Odpowiedzi były, ale ciągle te same. Tłumaczono, że remont wiekowego transformatora to poważna inwestycja dla firmy, na którą nie ma po prostu pieniędzy. – Mieliśmy już tego dosyć. Postanowiliśmy zaprotestować – mówi gospodyni. Po intensywnych burzach, jakie przeszły nad Tworkowem i okolicami na początku lipca tego roku, we wsi zabrakło prądu. Służby energetyczne tradycyjnie podjechały na posesję Krzykałów przy ul. Głównej, by usunąć awarię. Tu jednak spotkała ich niespodzianka.
Nie wpuściliśmy ich na nasze podwórko – relacjonuje Adelajda Krzykała. Interweniował nawet Gerard Kretek, wicewójt Krzyżanowic. Po jego negocjacjach z Krzykałami robotnicy dopuszczeni zostali ostatecznie do transformatora. – Wówczas zadeklarowałem, że pomogę gospodarzom w ich problemie – mówi Gerard Kretek.
W ubiegłym tygodniu w Urzędzie Gminy w Krzyżanowicach spotkały się strony sporu. Uzgodniono, że w najbliższym czasie Vattenfall wyremontuje przynajmniej rozsypujący się dach transformatora. – W dalszych planach jest też usunięcie go z ogrodu Krzykałów i budowa nowego już na terenie gminnym, a nie na prywatnej posesji – informuje Gerard Kretek.
Państwo Krzykałowie są zadowoleni z uzgodnień z Vattenfallem. – Oby nie skończyło się tylko na obietnicach. Będziemy w pełni usatysfakcjonowani, gdy dach faktycznie będzie zrobiony – mówi pani Adelajda.