Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°CJeśli będziemy budowali drogi tak długo, jak ciągnęła się modernizacja wiaduktu na ulicy Wodzisławskiej w Rybniku, to nie zdążymy z naszymi zaplanowanymi autostradami do Euro 2012.
Przykłady można mnożyć! Trudno dziś znaleźć inwestycję zrobioną na czas. Gdzie nie popatrzeć, pleni się fuszerka. Niedawno niżej podpisany odwiedził dużą budowę na skraju Żor, gdyż mieszkańcy pobliskich domów mieli już dość rozkopanego na wszystkie możliwe sposoby przedsięwzięcia. Spytałem pracowników, czemu nie robią tak szybko i ładnie jak nasi fachowcy na Wyspach Brytyjskich? – Panie, za te stawki, nigdy w życiu... – padła odpowiedź.
Kierowcy jadący przebudowywanymi drogami krajowymi nr 78 (ulica Gliwicka) w Rybniku i 81 (ulica Kościuszki) w Żorach stoją w gigantycznych korkach i klną siarczyście. Często w tych nerwach dostanie się pracownikom firm, kierujących ruchem. Nie pochwalamy podobnych zachowań. Niemniej myślę sobie, że po rzetelnym wysłuchaniu skarg zmotoryzowanych każdy ksiądz dałby rzeczonym szoferom natychmiastowe rozgrzeszenie. Zresztą w korkach stoją również kapłani. Tymczasem każdy gdzieś się spieszy, a odpowiedzialne za remonty dróg ekipy, jak tylko mogą, utrudniają zadanie.
Nie tak dawno ktoś „zrobił w bolo” dziesiątki kierowców korzystających z obwodnicy (ulicy Wielopolskiej) w Rybniku. Droga łączy Gliwicką z trasą wojewódzką nr 925 (ulicą Mikołowską). Szoferzy, zadowoleni z tego, że nie będą musieli stać dwóch godzin w korku, jeden po drugim wjeżdżali w Wielopolską. Jednakże jakieś 500 metrów dalej zatrzymał ich szlaban, który położyła ekipa remontowa. Panowie fachowcy całkowicie zamknęli przejazd w obu kierunkach, choć wcześniej przed robotami nie ostrzegał żaden znak drogowy... Kierowcy osobówek, klnąc siarczyście, wykręcali w lesie i z powrotem ruszali na Gliwicką. Zanim jednak ponownie wjechali na drogę, odstali swoje przed sygnalizacją świetlną. Czy w tym lesie wykręcił też TIR z długą przyczepą, który nieopatrznie wjechał był w Wielopolską, chyba wie jeden św. Krzysztof.
Jakby absurdów było mało, to jeszcze drogowcy na wspomnianej Gliwickiej przez okrągły tydzień układali 20 metrów chodnika. Na siedem dni zablokowali wjazd do firmy, która miała pecha otworzyć podwoje właśnie w tym miejscu. Rozeźlony pracownik zakładu poskarżył się, że musiał stawiać auto kilkadziesiąt metrów dalej, jednym kołem na jezdni, a drugim na poboczu ruchliwej drogi. Przez te wszystkie dni zerkał tylko na Gliwicką, czy przypadkiem jakiś TIR nie staranuje jego auta.
Ślimaczy się budowa odcinka autostrady od Gliwic Sośnicy do planowanego węzła w Bełku. Nic dziwnego, skoro niedawno przy budowie krzątały się dwie koparki i kilku pracowników. Szefowie dużych firm, które powygrywały przetargi na modernizację czy budowę dróg, narzekają, że nie mają kim robić, bo fachowcy wyjechali za granicę. Panowie, nie dziwcie się, stawki są za niskie.