Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°CRybniccy policjanci wspólnie z kolegami z Rud i Kuźni Raciborskiej zatrzymali wyjątkowo groźnego przestępcę, którego od pięciu lat poszukiwano listem gończym. To 27-letni Paweł F. z Rybnika, który ukrywał się w kilku krajach europejskich, w tym m.in. w Niemczech, oraz w Stanach Zjednoczonych. Wpadł na basenie w ośrodku Buk w Rudach.
Z końcem czerwca rybniccy śledczy otrzymali informację, że wymykający się wymiarowi sprawiedliwości przestępca wrócił do kraju, a porusza się mercedesem cabrio na niemieckich bądź amerykańskich numerach rejestracyjnych. 2 lipca dowiedzieli się, że przebywa na terenie ośrodka Buk i porusza się mercedesem na amerykańskich tablicach rejestracyjnych i natychmiast ruszyli na miejsce. Na parkingu znaleźli amerykańską wersję mercedesa, który jednak miał jastrzębskie numery. Kiedy wkroczyli na teren kąpieliska, Paweł F. akurat wypoczywał tu z rodziną, opalając się w najlepsze. Był kompletnie zaskoczony pojawieniem się stróżów prawa. Kiedy nieco ochłonął, rzucił się do ucieczki, nie bacząc na to, że ma na sobie tylko kąpielówki, ale już nie udało mu się umknąć.
Choć zachowywał się agresywnie, został obezwładniony i zatrzymany, a na jego rękach i nogach szybko zatrzasnęły się kajdanki. Potem trafił za kratki. – Paweł F. jest podejrzewany o szereg pobić, napadów oraz handel narkotykami – informuje nadkomisarz Aleksandra Nowara, oficer prasowy rybnickiej policji. Jak dodaje, 27-latek nawet w półświatku miał opinię bezwzględnego i wyjątkowo brutalnego. W 2002 roku rozesłano za nim list gończy, bo o mało nie zabił człowieka na przejeździe kolejowym w Kamieniu. – Czekał wtedy w aucie przed szlabanem, który był zamknięty. Zagapił się jednak i nie zauważył, że rogatki otwarto. Kiedy kierowca samochodu stojącego z tyłu zatrąbił na niego, wysiadł z wozu i po prostu ugodził go nożem. Ranny ledwo uszedł z życiem – mówi nadkomisarz Nowara.
Bandyta został zatrzymany, a prokurator przedstawił mu dziewięć poważnych zarzutów. Wkrótce potem jednak Paweł F. zniknął, ponieważ nie posłano go do aresztu. Prokuratura wnioskowała co prawda o zastosowanie takiego środka zapobiegawczego, ale Temida uznała, że wystarczy dozór policyjny. Okazało się, że nie wystarczył. W minioną środę, 4 lipca, a więc już po powtórnym zatrzymaniu, przestępca stanął przed sądem. Stąd na trzy miesiące trafił prosto do tymczasowego aresztu, a rybniccy prokuratorzy już zabrali się do studiowania materiałów w jego sprawie. Jest ich już kilkanaście. Z kolei stróże prawa sprawdzają, czy nie przekraczał granic, posługując się fałszywymi dokumentami. Przestępcy grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.