Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

17-2°C
224°C
Po zlikwidowanej siedem lat temu kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach pozostały wspomnienia, setki górniczych emerytów i porośnięte zielenią hałdy. Te ostatnie wpisały się w pejzaż, ale mają zniknąć. Tak przynajmniej wynika z doniesień w mediach. – Nic podobnego. Hałdy zostaną, bo to trwały element krajobrazu prawnie chroniony – dementuje wiceburmistrz Grzegorz Wolnik.
Skąd w prasie i telewizji wzięły się spekulacje na ten temat? Wszystko z powodu zapotrzebowania na kruszywo do utwardzania dróg, o które zabiegają firmy wykonujące autostrady, w tym grecki Avax budujący odcinek A1 na terenie gminy, gdzie wznoszą się trzy wielkie stożki. Początkowo planowano je zrekultywować i utworzyć na nich narciarski stok, ale nic z tego nie wyszło, bo pomysłu nie kupił żaden wizjoner. Jednak na bazie pozostałości w postaci m.in. osadników mułowych czy zwałów kamienia zawierających resztki węgla powstały firmy, dające nowe miejsca pracy: Reno-Bud, Polho i Zower. Ostatnio władze gminy otrzymały propozycję sprzedawania kamienia z hałd.
Grecka oferta
Z ofertą wystąpiła firma Avax budująca odcinek A1 od Sośnicy do Bełku. Grecy wykorzystają kamień z hałd jako kruszywo idealnie nadające się pod budowę drogi. Chcą kupić aż 3,5 mln ton. Firma zobowiązała się też, że powoli rozbierze pogórnicze składowiska, a gmina miałaby zyskać na transakcji 3,5-4 mln zł. Grzegorz Wolnik potwierdza, że jej władze planują skorzystać z propozycji. Nie dotyczy ona jednak najwyższych stożków. Nie ma mowy o rozbiórce żadnej z trzech zielonych hałd. W ich przypadku, jak podkreśla wiceburmistrz, możemy mówić raczej w kategorii zabytku, pamiątki, która nie tylko wpisała się w krajobraz, ale stała się znakiem charakterystycznym gminy.
– Chodzi tu o tzw. zwały płaskie znajdujące się w odległości kilkuset metrów od miejsca budowy autostrady, a więc dwie hałdy nie porośnięte zielenią – wyjaśnia wiceburmistrz Wolnik. Zajmują one kilkadziesiąt hektarów powierzchni i znajduje się na nich 16 mln ton zwałów. – Jeżeli nadarzyła się okazja, żeby zarobić, dlaczego mamy nie skorzystać? – pyta Wolnik. Jak dodaje, są już szczegóły umowy, która wstępnie opiewa na udostępnienie Grekom 3-5 mln ton kruszywa. Wcześniej, decydując się na sprzedaż zwałów, gmina przygotowała ogłoszenie i umieściła je na tablicach w urzędzie oraz swojej stronie internetowej. Jednak odzew był średni.
Jak manna z nieba
Stąd można powiedzieć, że oferta Greków spadła niczym manna z nieba. – Biegły rzeczoznawca ustalił cenę tony kamienia w wysokości 1,20 zł plus VAT. Biorąc pod uwagę ilości surowca, który zalega na zwałach płaskich, będzie to potężny przypływ gotówki – mówi Grzegorz Wolnik. Dodaje, że pozyskane pieniądze gmina przeznaczy na inwestycje. – Będą to własne środki na finansowanie projektów europejskich. Do tej pory musieliśmy się trochę nagimnastykować, żeby wyłożyć własne pieniądze i dostać wsparcie. Teraz, mając np. 150 tys. zł ze sprzedaży kamienia, zrealizujemy inwestycję za milion – tłumaczy wiceburmistrz.
Jak dodaje, trzy najwyższe stożki są i będą bezpieczne. Bo nikt nie wmówi ani władzom, ani mieszkańcom, że są zbyteczne w krajobrazie Czerwionki-Leszczyn. I nie trzeba być ekspertem, by zobaczyć w nich coś więcej niż tylko materiał pod budowę autostrady. Znalazły się już nawet osoby gotowe bronić sterczących dumnie zielonych szczytów.