Konkursy
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
  Nowiny - Tygodnik Regionalny
  Wydruk pochodzi z adresu: http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,10446,zemsta-prezesa-rio_.html
  Wszelkie prawa zastrzeżone © 1956 - 2010r.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Zemsta prezesa RIO?

Krzysztof Malinowski jest i nie jest inspektorem
Miasto: Region,
Wydanie: 2007/10 (2589)
Dział: Z regionu
07-03-2007

Prezes Regionalnej Izby Obrachunkowej w Katowicach oskarżył swojego inspektora o to, że bezprawnie przetrzymywał w domu dokumenty, a niektóre, dotyczące kontroli w Urzędzie Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny, po prostu zniszczył. Policja zrobiła więc nalot na jego mieszkanie, po czym nie tylko wyniosła kwity z wielką pompą, ale i wyprowadziła gospodarza.

Inspektor kompletuje dokumenty w swojej sprawie, wierząc, że sąd przywróci go do pracy
Inspektor kompletuje dokumenty w swojej sprawie, wierząc, że sąd przywróci go do pracy
Dlaczego tak się stało? Krzysztof Malinowski, starszy inspektor wydziału kontroli gospodarki finansowej RIO, przypadkiem został wmieszany w sprawę korupcji w czerwioneckim magistracie, którą prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rybniku. Został posądzony o to, że przetrzymywał w domu materiały z kontroli w urzędzie. Niektóre miały wyparować jakimś dziwnym sposobem. Z czasem okazało się, iż dochodzenie w sprawie ich rzekomego tajemniczego zniknięcia wszczęto na wniosek prezesa RIO. Krzysztof Malinowski stawiane mu zarzuty uważa za śmieszne, a wszystko, co się z tym wiąże, za skutek tego, że prezes chciał się na nim zemścić. Tym bardziej że, jak wyjaśnia, podczas kontroli w magistracie stwierdził uchybienia i nieprawidłowości większe, niż wykazały inspekcje przeprowadzone wcześniej i później.
Zgubił czy ukrył?
– To ciekawe, jaki miałbym interes w zgubieniu czy ukrywaniu dokumentów? – pyta kontroler, który zwrócił się do nas po publikacji, w której podaliśmy wedle informacji rybnickiej prokuratury, że postawiono kolejne zarzuty osobom uwikłanym w korupcyjną aferę w Czerwionce, a jednostka wodzisławska prowadzi śledztwo w sprawie dokumentów. Inspektor wyjaśnia więc, że wszystko zaczęło się 26 sierpnia 2005 roku, kiedy w jego domu zjawiła się policyjna ekipa i zabrała dokumenty z kontroli, jaką przeprowadził w Czerwionce-Leszczynach. Mariusz Siwoń, prezes katowickiej RIO, zarzucił mu wyniesienie ich z RIO i przetrzymywanie w miejscu zamieszkania. Stwierdził też, iż pomimo wielokrotnych próśb i poleceń ze strony bezpośrednich przełożonych Malinowski odmówił ich oddania, więc powiadomił o tym wodzisławską prokuraturę. Zainteresowany uważa działania rozpętane przez prezesa, a w następstwie przez prokuraturę za bezprawne, bo, jak wyjaśnia, kiedy inspektor przebywa na kontroli, nikomu nie wolno się wtrącać do tego, co robi.
– Wtedy bowiem odpowiada jedynie przed MSWiA, a merytorycznie podlega prezesowi RIO, który jednak nie ma prawa wywierać na niego jakichkolwiek nacisków – tłumaczy. 6 września 2005 roku Prokuratura Rejonowa w Wodzisławiu wszczęła śledztwo w sprawie ukrycia przez niego wspomnianych dokumentów. Z końcem marca zeszłego roku prowadzący postępowanie prokurator Rafał Figura zamknął je postanowieniem o umorzeniu. – RIO odwołała się jednak do Prokuratury Okręgowej w Gliwicach i śledztwo zostało wznowione. Trwało do września 2006 roku, kiedy to prokurator rejonowy w Wodzisławiu ponownie je umorzył – wylicza Krzysztof Malinowski. Nie skończyło się jednak na umorzeniu, ponieważ postępowanie wykazało, że Malinowski ani nie ukrywał, ani nie zagubił, ani nie zniszczył żadnych dokumentów.
Zarzut bez podstawy
– Co więcej, wykazano, że miałem prawo przechowywać te dokumenty i nimi dysponować, w przeciwieństwie do prezesa RIO. Czyniąc zarzut, trzeba było wskazać podstawę prawną – wyjaśnia inspektor. Jak dodaje, nie były to dokumenty tajne, ale jawne, bo podlegające publicznej publikacji. Tymczasem materiały, zabrane w czasie nalotu 26 sierpnia 2005 roku, trafiły do prezesa RIO, a więc, jak stwierdza Malinowski, osoby nieuprawnionej do ich posiadania. – Potwierdził to prokurator rejonowy. Znajduje się to m.in. w aktach sprawy. Nielegalne były i przeszukanie mojego domu, i przekazanie dokumentacji RIO. Zgodnie z prawem właścicielem tych dokumentów była gmina Czerwionka-Leszczyny i tylko ona mogła je otrzymać – mówi Krzysztof Malinowski.
Jakby tego było mało, prezes zarzucił mu, że w związku z przetrzymywaniem dokumentów kontrola w czerwioneckim magistracie nie mogła zostać należycie wykonana. – W jaki sposób miałem prowadzić kontrolę, jeśli akurat się rozchorowałem i przez dłuższy czas przebywałem na zwolnieniu lekarskim? Gdybym zajmował się sprawą, wtedy naruszyłbym prawo, pracując na L4 – odparowuje inspektor. Dodaje, że następna kontrola RIO, przeprowadzona w gminie po tej, która do dzisiaj odbija mu się głośną czkawką, nie stwierdziła niczego konkretnego. Co więcej, ośmieszyła rządową instytucję (RIO) podległą MSWiA, ale to już nie wina Malinowskiego.
Zwolniony dyscyplinarnie
Dla niego zresztą, mimo ponownego umorzenia, sprawa wcale się nie skończyła, bo prezes odwołał się od tej decyzji. – Tym razem jako osoba prywatna – wyjaśnia inspektor. Paradoksalna jest też sprawa dyscyplinarnego zwolnienia go z pracy za ciężkie naruszenie obowiązków pracowniczych. 5 września 2005 roku, dzień przed wszczęciem śledztwa, otrzymał wypowiedzenie. „Pana przestępstwo jest oczywiste oraz pozostaje w ścisłym związku z ciężkim naruszeniem obowiązków służbowych, a jego charakter uniemożliwia dalsze zatrudnianie pana (...)” – pisze w uzasadnieniu zwolnienia prezes RIO. Pytanie, w którym miejscu uszanował i zastosował zasadę domniemania niewinności? Ano nigdzie.
Trzeba zresztą pamiętać, że prokuratura uwolniła inspektora od wszelkich zarzutów. A czytając kolejny punkt uzasadnienia powodu dyscyplinarki, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że cała ta sprawa przypomina prywatną wojnę. W punkcie tym czytamy m.in.: „(...) zatelefonował pan do prezesa RIO w Katowicach. Po zakomunikowaniu panu polecenia zwrotu materiałów z kontroli gminy Czerwionka-Leszczyny użył pan wobec prezesa izby słów powszechnie uznanych za obelżywe. Pana przestępstwo ma charakter oczywisty, a słowa powszechnie uznane za obelżywe zostały wypowiedziane przez telefon głośnomówiący w obecności świadków, co dokumentuje notatka służbowa”.
Sąd czeka
Krzysztof Malinowski przyznaje, że w rozmowie z prezesem użył paru ostrych słów, ale uważa, że miał prawo być zdenerwowany. Oczywiście odwołał się od decyzji o dyscyplinarnym zwolnieniu. Niestety sprawa od półtora roku tkwi w sądzie pracy. Powód? Sędzia musi czekać na wyrok, jaki zapadnie w sprawie karnej, wynikłej ze złożenia odwołania przez prezesa RIO. Na razie wszystko opiera się na przesyłaniu co miesiąc do sądu pracy sprawozdań z tego, na jakim etapie znajduje się postępowanie. Tym sposobem Krzysztof Malinowski jest między młotem a kowadłem, bo niby pracuje, a niby nie pracuje.
 
P.S. Imie i nazwisko Inspektora zostały zmienione


Autor: Małgorzata Sarapkiewicz

Wyślij informację o artykule znajomemu:

Adres e-mail znajomego:

Twoje imię:
   

Napisz komentarz:

Temat komentarza:

Treść komentarza:

Przepisz hasło z obrazka:
   

Podpisz się:
     


Komentarze:

Brak komentarzy...
Komentarze:

Brak komentarzy...

Nasza sonda

Którą z gazet codziennych kupujesz i czytasz najczęściej?








Miejsce na Twoją reklamę
projekt i realizacja: ARTENIKA.IT

Strona zgodna ze standardem HTML 4.01 Arkusz styli zgodny ze standardem CSS 2.1 Kanały informacyjne zgodne ze standardem RSS
RKM Odra KK ROW Rybnik e KULTURA
Masz uwagi lub sugestie > Napisz do Nas