Konkursy
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
  Nowiny - Tygodnik Regionalny
  Wydruk pochodzi z adresu: http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,10445,gwiazda-w-ciaglej-podrozy.html
  Wszelkie prawa zastrzeżone © 1956 - 2010r.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Gwiazda w ciągłej podróży

Rozmowa z ANNĄ WYSZKONI, wokalistką zespołu Łzy
Miasto: Region,
Wydanie: 2007/10 (2589)
Dział: Z regionu
07-03-2007

– Pani Aniu, jak wygląda codzienność kobiety, gwiazdy czołowego polskiego zespołu pop-rockowego? Ma pani wspaniałego synka Tobiasza. Tymczasem większość czasu spędza pani w trasach koncertowych.
– To prawda. Moje życie składa się ze zwyczajnej codzienności, kiedy wykonuję obowiązki mamy, ale również pracy artystycznej. Rzeczywiście, występy na scenie zajmują mi mnóstwo czasu. Kiedy wyjeżdżam na kolejny koncert, podróż mija bardzo różnie. Czasem spokojnie, innym razem znów razem jest więcej emocji. Zawsze jednak staram się dobrze wykorzystać ten czas. W podróży często czytam książki i słucham przeróżnej muzyki. Potem wychodzę na scenę, gramy koncert, po którym zwykle grzecznie idę spać do hotelu.
– A nazajutrz?
– Rano budzimy się i czeka nas podobny dzień do poprzedniego. Natomiast tak jak powiedziałam na początku, ta sama kobieta jest również mamą 5-letniego Tobiasza. Moja codzienność wygląda więc całkiem normalnie. Rano odprowadzam swojego synka do przedszkola. Później robię zakupy. Przyznam się szczerze, iż nie lubię gotowania, więc robię to rzadko. Gdy Tobiasz wraca do domu, staram się poświęcać mu jak najwięcej czasu. Razem bawimy się, czytamy książki. Moja sytuacja jest o tyle inna, że jak wyjeżdżam do pracy, to najczęściej na kilka dni. W tym czasie bowiem koncertuję z zespołem w różnych częściach kraju. To jest właśnie cena bycia artystą.
– Jak godzi pani bycie mamą z występami na estradzie?
– Przez lata bardzo pomagała mi moja mama. Gdy wyjeżdżałam na koncerty, opiekowała się Tobiaszem. Teraz syn jest już starszy. Ponieważ więcej rozumie, przyzwyczaił się do moich podróży. Przeżywa jednak, jak każde dziecko, wyjazdy mamy, bo przecież chcielibyśmy spędzać ze sobą jak najwięcej czasu. Muszę to jakoś godzić. Kocham bowiem swoje dziecko, ale kocham również scenę i muzykę. Nie wyobrażam sobie życia ani bez syna, ani bez śpiewania. Dzięki temu jestem kobietą spełnioną. Niech zostanie tak, jak jest.
– Nadal mieszka pani w Tworkowie koło Raciborza?
– Właśnie wyprowadzam się od rodziców do swojego mieszkania w jednym ze śląskich miast. Nie powiem, gdzie, ale miło wspominam lata spędzone w Tworkowie.
– Na pewno otrzymuje pani wiele miłosnych listów, SMS-ów i telefonów od swoich wielbicieli. Czy były też propozycje matrymonialne?
– Numer mojego telefonu komórkowego jest zastrzeżony. Natomiast sporo SMS-ów odbiera mój menedżer Maciej Durczak, z którym jestem związana prywatnie. Przekazuje mi wszystkie pozdrowienia od fanów. Jest ich naprawdę dużo. Staramy się odpowiadać na najbardziej sympatyczne SMS-y. Niektóre są bardzo zabawne. Nigdy natomiast nie spotkałam się z agresją fanów.
– Czy po koncercie była pani może na kolacji z jakimś swoim wielbicielem?
– Prywatnie nigdy.
– Pani zdaniem, kobiecie jest łatwiej czy trudniej zrobić karierę wokalistki? Z pewnością płeć piękna zdobywa wielu fanów wśród panów. Ale z drugiej strony przystojny artysta cieszy się powodzeniem u pań.
– To, czy artysta jest kobietą czy też mężczyzną, nie ma znaczenia. Ważna jest ocena zawodowych krytyków muzycznych, ale przede wszystkim publiczności. Niestety, często dla tych pierwszych bardziej niż kunszt liczy się to, skąd pochodzi wykonawca i w jaki sposób zdobył sławę, a publiczność zawsze doceni dobry śpiew i muzykę. Wydaje mi się, że takie są właściwe kategorie do dyskusji. Ale to już jest inna historia. Myślę, że jeśli artysta ma charyzmę i nosi w sobie to coś, czego nikt nie może konkretnie nazwać, to jego płeć jest na dalszym planie.
– Woli pani Dzień Kobiet czy walentynki?
– Mam taki sam stosunek do jednego i drugiego. Oba święta są fajne, bo przypominają o miłości. Ale z drugiej strony powinniśmy szanować się na co dzień, czyli zawsze. Jeśli ktoś kogoś kocha, to należy pamiętać o tym przez cały rok. Przyznam się, że nie przepadam za sformalizowaną stroną obu świąt. Nie odpowiada mi zasada, że każdy musi wręczyć komuś kwiatek, bo wymaga tego etykieta. W każdej chwili powinniśmy pamiętać o pielęgnowaniu miłości. Ale takie wyjątkowe dni to okazja dla zakochanych w tajemnicy i nieśmiałych. 8 marca oraz 14 lutego dają szanse, które powinni wykorzystać.


Autor: Ireneusz Stajer

Wyślij informację o artykule znajomemu:

Adres e-mail znajomego:

Twoje imię:
   

Napisz komentarz:

Temat komentarza:

Treść komentarza:

Przepisz hasło z obrazka:
   

Podpisz się:
     


Komentarze:

Brak komentarzy...
Komentarze:

Brak komentarzy...

Nasza sonda

Czy RKM ROW Rybnik utrzyma się w tym roku w pierwszej lidze?



Miejsce na Twoją reklamę
projekt i realizacja: ARTENIKA.IT

Strona zgodna ze standardem HTML 4.01 Arkusz styli zgodny ze standardem CSS 2.1 Kanały informacyjne zgodne ze standardem RSS
RKM Odra KK ROW Rybnik e KULTURA
Masz uwagi lub sugestie > Napisz do Nas