Zmień miasto dla prognozy pogody
Wybierz miasto:

-8-13°C
-10-14°CNa terenie byłej cegielni przy ul. Bohaterów Warszawy w Rydułtowach od ubiegłego roku działa firma Zielony Śląsk zajmująca się rekultywacją techniczną tego wyrobiska. Ma ona polegać m.in. na składowaniu tu odpadów z sąsiednich kopalń, elektrowni i elektrociepłowni. Jak twierdzą niektórzy mieszkańcy Rydułtów i Radlina, rzecz wygląda zupełnie inaczej.
Cegielniane wyrobisko ma ponad sześć metrów głębokości. Na jego terenie znajdowały się cieki wodne i źródła. Było kiedyś wypełnione dość czystą wodą. – W tej gliniance pływały ryby, a latem kąpały się dzieci. Dziś jest inaczej. Nie ma tam ani źródeł, ani czystej wody – mówi radny powiatowy Piotr Cybułka. To do niego zwrócili się mieszkańcy Radlina i Rydułtów, pragnący zachować anonimowość, i przekazali mu informacje o rzekomej ekologicznej bombie, jaka ma tykać w wyrobisku. – Składowane są tam odpady o wysokiej toksyczności, a nawet takie, które mogą posiadać właściwości radioaktywne – dodaje radny Cybułka.
Trują i śmierdzą
Powołując się na swoich informatorów, dodaje, że rzecz dotyczy odpadów odlewniczych z aluminium, zużytych form odlewniczych wydzielających silny odór, drażniący drogi oddechowe. Dochodzą do tego odpady organiczne, jak np. skóry zwierzęce, mogące pochodzić z garbarni. Z jego informacji wynika, że to wszystko przywożą ciężarówki o rejestracji KOS. Na olbrzymich workach były napisy w języku angielskim bądź niemieckim. Prawie każdego dnia podjeżdżają dwa, trzy samochody z pyłem dymnicowym. Ze składowiskiem śmieci sąsiaduje skupisko domów jednorodzinnych. Część z nich stoi po stronie Rydułtów, a część nieco dalej, po stronie Głożyn, dzielnicy Radlina.
– Ich lokatorzy narażeni są na bezpośrednie działanie toksycznych wyziewów, niezależnie od tego, że właściciele wysypiska stosują przykrywki z pyłu dymnicowego. Unoszący się w powietrzu odór jest poważnym zagrożeniem dla mieszkańców. Wywołuje bóle i zawroty głowy, nudności – mówi Piotr Cybułka. Radny wezwał do ukarania winnych tego stanu rzeczy oraz nakazania oczyszczenia terenu i zabezpieczenia go przed dalszą dewastacją i degradacją naturalnego środowiska. – Należy niezwłocznie zaprzestać dalszego składowania tam toksycznych substancji – zakończył. Sprawą zajmował się już rydułtowski magistrat.
Kontrola wykazała
Urzędnicy przeprowadzili kontrolę po interwencji mieszkańców. Stwierdzono brak jednego z dokumentów (karty przekazania odpadów). Ponadto firma nie posiadała aktualnej dokumentacji geologicznej. – Poza tym nie stwierdziliśmy żadnych nieprawidłowości – mówi Tadeusz Dragon, naczelnik wydziału rozwoju i integracji europejskiej. Jak dodaje, sprawę firmy przekazano Wojewódzkiemu Inspektorowi Ochrony Środowiska w Katowicach, który jako jedyny ma kompetencje dokonać niezapowiedzianej kontroli na terenie byłej cegielni. W starostwie powiatowym przyznają, że ich wydział ochrony środowiska nie ma uprawnień do wejścia na teren zakładu bez wcześniejszego poinformowania i sprawdzenia, czy wszystko jest zgodne z zezwoleniem.
W powiecie zapowiadają jednak, że nie zostawią tej sprawy, a interpelację radnego Piotra Cybułki prześlą do tej instytucji, która ma stosowne uprawnienia do sprawdzenia tego, czy to, co dzieje się w wyrobisku po byłej cegielni, wszystko jest zgodne z dokumentacją i pozwoleniem. Te informacje nie przekonują radnego, który skierował sprawę do prokuratury. Marek Szadurski, wiceprezes Zielonego Śląska, nie dziwi się temu, że jego firma jest narażona na takie ataki, bo, jak wyjaśnia, gospodarowanie odpadami zawsze budzi kontrowersje. Jak dodaje, rozumie ludzi, dlatego też zaprasza do siebie, by wszystko im pokazać, postarać się wyjaśnić, choć wcale nie musi to oznaczać, że przekona.
Zgodnie z prawem
– Podkreślam wyraźnie, że tu nie ma możliwości zwożenia innych odpadów niż takie, na jakie mam zezwolenie – mówi. Jak tłumaczy, ma wszystkie wymagane badania i pozwolenia, bo w dzisiejszych czasach firmy zajmujące się odpadami podlegają szczególnej kontroli i nie mogą sobie pozwolić nawet na niewielkie nieprawidłowości. O ile jednak, jak zastrzega, rozumie niepokój mieszkańców, jego sąsiadów, o tyle nie rozumie podejścia radnego Cybułki. Nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego nie przyszedł, nie zapytał, nie chciał zobaczyć na miejscu, czym firma się zajmuje i jak to wygląda. Wiceprezes pokazałby mu całą dokumentację, bo, jak twierdzi, nie ma nic do ukrycia, ale on nawet nie zadzwonił.
– Niewykluczone, że ja również złożę doniesienie do prokuratury na radnego Piotra Cybułkę, który bezprawnie wszedł na teren mojej posesji – mówi Marek Szadurski. Na początku lutego w Zielonym Śląsku pojawili się przedstawiciele Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Katowicach. – Nie doszukali się jakichś niepokojących nieprawidłowości. Firma została ukarana mandatem, bo nie posiadała odpowiedniego kosza na śmieci. Ale już go zakupiliśmy – mówi wiceprezes.
Magdalena P.: Wrzuciłam dziecko do pieca CO
GUS ukrywa liczbę Ślązaków
Jak rodzić z uśmiechem?
Gorzyce: Matka zatrzymana, policja szuka noworodka
Mróz nadal daje popalić, ale przy koksioku jest cieplej
Uczelnia dla pielęgniarek